Branding

38: AI zbawi czy zniszczy marketing? → dr Maciej Chrzanowski


W jaki sposób sztuczna inteligencja zmieni marketing? Czy narzędzia AI sprawią, że prowadzenie marketingu będzie łatwiejsze? A może marketing, który znamy, przestanie istnieć po rewolucji AI? Jak powinni na te zmiany reagować przedsiębiorcy? Jak powinni swoją karierę kształtować marketerzy w obliczu tych zmian? Te bardzo trudne pytania zadałem z dr Maciejowi Chrzanowskiemu, który jest ekspertem od wykorzystania sztucznej inteligencji do zwiększenia produktywności pracy.

Wolisz słuchać? Markotwórstwo znajdziesz w aplikacjach podcastowych Google i Apple oraz w Spotify, do którego linkuję poniżej.

Transkrypcja

Wstęp

MC: Narzędzia wszystkie będą leżeć na stole, tylko ktoś świadomy musi w pewnym momencie zdecydować. I tutaj znowu, czy tego kogoś AI może zastąpić? Znowu i tak i nie, bo to zależy, tak jak powiedzieliśmy, od tych czynników generalista versus specjalista, ale wydaje mi się, że przynajmniej na samym początku to właśnie to strategiczne patrzenie będzie bardzo, bardzo potrzebne, bo operacyjnie zrobienie tego wszystkiego będzie proste. Tylko możemy sobie operacyjnie w krótkiej perspektywie zrobić gain, ale w długiej perspektywie stracić.

MS: Cześć, witajcie w 38. odcinku serii „Markotwórcy”, do której zapraszam osoby, które są związane jakoś z stworzeniem marek w bardzo różnym charakterze mogą występować. Dzisiaj dr Maciej Chrzanowski, którego jeśli jesteście na LinkedIn, to pewnie najbardziej możecie kojarzyć z tematem AI i produktywności. To jest taka największa chyba szufladka, do której można Macieja wrzucić. Dzisiaj porozmawiamy sobie o tym, jak AI wpływa na marketing, czy wpływa pozytywnie, czy negatywnie, jak to będzie wszystko wyglądało. Zresztą posłuchajcie do końca tej rozmowy i poznacie te odpowiedzi. Cześć Maćku.

MC: Cześć. Bardzo ci dziękuję Maćku, Maćki dwa spotkały się, za to zaproszenie i nie mogę się doczekać, gdzie ta rozmowa powędruje.

MS: Ja tak samo, bo nie mamy sztywnej listy pytań, więc zobaczymy, dokąd nas zaprowadzi. Ale temat jest niezwykle fascynujący. Dzisiaj tak postaramy się go pożenić trochę z marketingiem i zobaczymy, do jakich wniosków dojdziemy, ale jestem pewny, że będą ciekawe. Maćku, jak ciebie najlepiej przedstawić?

MC: To najpierw na serio, a później pół żartem. To na serio zajmuję się edukacją w tematyce AI i produktywności, po to, żeby przede wszystkim menedżerowie, jakkolwiek coachingowo to zabrzmi, ale pozytywnie, zarabiali więcej pracując mniej, czyli optymalizowali swój czas pracy i zadania. Prowadzę szkolenia, konsulting, mentoring. To w aspekcie biznesowym. Oprócz tego przez wiele lat zarządzałem projektami IT. No i przy okazji też jedną nogą, jak ja to mówię, jestem w nauce, bo na kilku uczelniach wykładam. Na mojej kochanej Politechnice Rzeszowskiej, Alma Mater, Wydział Zarządzania, też na Koźmińskim i jeszcze na innych mniejszych i bardzo fajnych uczelniach.

A tak pół żartem, to jestem ostatnio, w ciągu ostatniego roku, chyba największym spamerem Linkedina, bo miałem taki challenge, to à propos marki osobistej, że publikowałem codziennie przez 365 dni, czyli przez okrągły rok, absolutnie każdego dnia. Ten challenge kończył się 20 lutego, ale to takie ciekawe wyzwanie.

MS: Ok, my dzisiaj nagrywamy to 22., więc jesteś świeżo po zakończeniu. I jak oceniasz, to powiedz krótko.

MC: Czyli miałem jeden dzień wolności. Jak oceniam, to powiem ci szczerze, Maciek, że dzisiaj nie wytrzymałem i wrzuciłem jednak posta. Więc tak jakby miałem jeden dzień wolności, w cudzysłowie.

MS: Czyli wyrobiłeś sobie już taki nawyk po prostu chyba.

MC: Tak, wiesz co, ja nie wiem, czy to jest nawyk, czy to już jest uzależnienie. To już jest dyskusja bardziej zaawansowana. Natomiast obserwacji mam bardzo dużo w kontekście budowania marki osobistej. Dzisiaj będziemy gadać o AI pewnie przede wszystkim, ale to powiem bardzo przewrotnie. I w sumie, nie pierwszy, bo drugi raz publicznie. Dotychczas na moim LinkedInie przez te 365 dni jestem kojarzony z gościem, co mówi i pisze o AI. Tylko jeden post, jeden słownie, drukowanymi jeden, został stworzony przez AI. I tylko dlatego, że inny twórca mnie wkurzył i chciałem coś udowodnić.

Więc w kontekście budowania marki osobistej na samym początku to raczej bym stronił od AI. Bo to pięknie, pięknie, pięknie powiedział Arek Michno, czyli właściciel, szef IDEO, że marka osobista, jak sama nazwa wskazuje, jest osobista, to jesteś ty. I mi też ten cel od samego początku przyświecał, żeby edukować ludzi w tematyce AI, ale edukować ich, że to ja ich edukuję, a nie AI ich edukuje, więc to chcę, żeby wybrzmiało od gościa, który kojarzony jest z edukacją z AI, że akurat w tym przypadku to AI może w krótkiej perspektywie bardziej przeszkodzić niż pomóc.

MS: No tak, bo to jest ten wątek tego, jak dużo nas musi być w tej komunikacji, a jak bardzo ona może być dostosowana tylko do odbiorcy i tego, co on chce usłyszeć. Dosłownie odcinek wcześniejszy, 37., jest tym, w którym trochę ten temat analizuję i rozkminiam, więc przy okazji odsyłam.

Nastroje wśród marketerów i przedsiębiorców

Ale no właśnie, wracając do AI i marketingu, pytanie do ciebie, no bo szkolisz, konsultujesz dużo w tym temacie, kiedy przychodzą do ciebie marketerzy, właściciele firm czy osoby jakoś związane z biznesem, to one są bardziej wystraszone tymi zmianami czy podekscytowane? Jakie są nastroje ogólnie w podejściu? Bo wczoraj mi się rzucił jakoś w oczy jakiś raport, chyba Bartosz Pucek wrzucał to w swoim newsletterze, globalne, gdzie 98 czy 95% marketerów deklaruje, że codziennie korzysta w jakiś sposób z AI.

W Polsce może być troszeczkę inaczej, ale tak czy inaczej wniosek jest taki, że się to przyjęło. Ja zresztą obserwuję to wśród swoich klientów, marketerów, których znam, bardzo dużo dzisiaj korzysta. Dosyć szybko sobie jakoś przyswoiliśmy, te wszystkie narzędzia. Ale jakie są nastroje w kontekście tego, dokąd nas to prowadzi, jak oceniasz?

MC: Wiesz co, ja mam bardzo podobne nastroje, w sensie raczej pozytywnie w branży technologicznej, w branży marketingowej te nastroje są raczej na plus. W innych branżach, w branżach powiedzmy twardszych, budowlanej, deweloperskiej czy nawet finansowej, tu widzę już troszeczkę większe opory, ale większe to nie znaczy, że większość nie chce. Absolutnie nie.

Ale powiedzmy zdarzają się, bo to też są branże zupełnie mniej scyfryzowane, stechnologizowane, więc to jest naturalne, że wychodzi coś nowego, coś czego nie znamy, kolejna rzecz, której musimy się nauczyć, czyli znowu dokładamy komuś coś do stosu technologicznego, a ten ktoś nie zawsze jest i chce być technologiczny, jego biznes nie do końca oparty jest na technologii i nie musi przynajmniej jeszcze w stu procentach albo w jakimś procencie być oparty na technologii.

Tam faktycznie jest opór, ale najczęściej ten opór wynika z braku edukacji, wiedzy na ten temat. Tu dam sobie gwiazdkę, sam sobie, bo tutaj też to jest temat szerszy, bo akurat bardzo bliski jestem logice, którą profesor Dragan w tym temacie mówi, mimo że czasem jest wrzucany do worka, że on tak bardzo pesymistycznie myśli, a ja uważam, że racjonalnie.

MS: Pewnie po nagłówkach po prostu tak są odczytywane jego wypowiedzi, które są pewnie też podkręcane, żeby były clickbaitami.

MC: Tak. Natomiast jego argumentacja jest bardzo, bardzo twarda, logiczna. Idzie też w parze z tym, jakie ja gdzieś tam mam też przekonania w tym zakresie, w tym temacie, więc znowu to zależy od tego, natomiast generalnie w większości biznesów dzisiaj, z którymi ja pracuję, jest chęć poznania tego. To jest też ciekawe, że wcale nie ma chęci, że od razu wdrażamy, wdrażamy, wdrażamy, tylko chęć poznania, dowiedzenia się, wiesz, co to tak naprawdę jest, no bo to jest, wiesz, coś nowego.

MS: Też musimy zdać sobie sprawę, że no właściciele firm, menedżerowie często mają dużo rzeczy na głowie czysto zarządczych, jak nazwa wskazuje, więc wiesz, to nie jest specjalista do spraw czy marketingu, czy finansów, który, no jak sama nazwa wskazuje, jest specjalistą, jest operacyjny, więc technologicznie jest bardziej, jest bardziej technologiczny, a tak naprawdę, no to najpierw, ta góra powinna, wiesz, ja tak uważam, może błędnie, ale poznać to, bo wtedy łatwiej będzie pewne decyzje, pewną cyfryzację wdrażać, więc raczej chęć tutaj widzę dość mocną, że jest chęć dowiedzenia się, czym jest ten w cudzysłowie magiczny AI, tak, czy on faktycznie zmieni, czy on faktycznie zmiecie mnie z rynku, czy raczej przyspieszy moją pracę, a jeżeli ma mnie zmieść z rynku, to czy za tydzień, za rok, za dziesięć, czy mam się tego obawiać?

MC: Wiesz co, akurat tu jestem pozytywnie zaskoczony, że jest, przynajmniej, nie wiem, może ja akurat, wiesz, w takiej bańce klientów, z którymi pracuję, ale bardzo zdroworozsądkowe podejście na zasadzie poznajmy, sprawdźmy i jak trzeba, to będziemy wdrażać.

Bo tu też trzeba mocno powiedzieć, że no większość, chyba, nie pamiętam liczby, ale projektów AI czy w ogóle informatycznych, kończy się porażką, nie sukcesem, więc tutaj, wiesz, no to firmy są, dzisiaj już przechodziły wiele batalii w kwestiach technologicznych, więc nawet jak pojawił się New Kid on the Block, czyli AI, no to bardziej podchodzą do tego, nie tak jak my, czyli freaki w tym punkcie, że o ja cię, dzisiaj wszedł Gemini Ultra, a za chwilę będzie Sora, wiesz, że już tacy jesteśmy podekscytowani, to oni tak jakby, wiesz, przeżyli więcej, dużo więcej widzieli wody, która upłynęła w tej rzece, więc bardziej zdroworozsądkowo do tego podchodzą. Tak to widzę.

Czy automatyzacja marketingu jest blisko?

MS: Wydaje mi się, że tym garnuszkiem na końcu tęczy, który tak ciągnie do tego, żeby poznać, przynajmniej tak jak mówisz, na początku poznać, zanim jeszcze wdrożymy nawet, poznać te rozwiązania i poznać AI, no jest właśnie coś, co jest z tobą kojarzone, tak, czyli produktywność, automatyzacja i to, że narzędzia AI mają po prostu zwiększyć produktywność, zwiększyć efektywność, ułatwić nam wszystkim życie, a w marketingu pracy operacyjnej jest multum, nie?

I dlatego to jest coś, co chyba mocno kusi, więc pytanie, jak oceniasz, czy my jesteśmy blisko sytuacji, w której marketing będzie, nie chcę powiedzieć w pełni zautomatyzowany, ale w dużej części zrzucony na AI i nie trzeba będzie się tym marketingiem w ogóle zajmować w firmach, czy to jest w ogóle możliwe?

MC: Wiesz co, znowu tutaj nie bierz tego, co powiem w stu procentach dosłownie, natomiast jeżeli popatrzymy sobie choćby na taką sferę, nie wiem, performance’ową i weźmiemy sobie rozwiązanie nasze polskie, czyli Sembota, Bartka Ferenca, które w zasadzie, no prawdopodobnie trochę, przynajmniej część zadań, które wykonują na co dzień agencje performance’owe, zautomatyzuje w stu procentach. Jeżeli dodamy sobie tutaj rozwiązania też przecież albo w 100% polskie, albo z dużym kapitałem polskim, czyli Digital First AI które też znowu w stronę również contentową są ci w stanie w pewien sposób zautomatyzować jeżeli jeszcze je ze sobą połączymy jakimś API itd., to jestem w stanie sobie wyobrazić, że jakąś część tych zadań jest w stanie AI zautomatyzować, zastąpić.

Tylko jest tutaj jeden element, o którym też warto powiedzieć, że ważne są struktury. Co mam na myśli? Podejrzewam w kontekście tego miękkiego, ja to nazywam miękkim marketingiem, czyli tworzeniem treści, kampanii, wymyślaniem, czyli nie tym analitycznym, tylko tym wymyślaniem, no to tutaj ważna jest kwestia dostrzegania, testowana pewnych struktur i ich dostrzegania. Niektóre dzisiaj znamy, w kontekście tworzenia filmów znany jest model Story Brand, który jest oparty na podróży bohatera wiemy jak ułożyć reklamę, film i tak dalej, żeby on był oglądalny i w ogóle.

Czyli mamy gotową strukturę i na przykład modele AI działają fenomenalnie, jak ty powiesz mu, żeby działał zgodnie z jakąś strukturą zrób mi coś zgodnie z AIDĄ, zgodnie ze Story Brandem zrób mi kanwę błękitnego oceanu, o takie i takie parametry, czyli pokazuję modelowi gotową strukturę, na której ma działać model sobie sam w cudzysłowie nie dopowie, jaką strukturę wybrać, czyli ten człowiek, jak mu jej nie dopowie, to jakość tych treści, w kontekście na przykład treści, może nie być zadowalająca. To jest na dzisiaj. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że za chwilę te modele AI, czy w kontekście zdjęć, czy w kontekście audio, czy w kontekście tekstu już same „będą myśleć za nas”. No jeszcze nie jesteśmy na tym etapie.

Podam ci prosty przykład znowu, bo tutaj pytasz, czy AI w 100% zastąpi ten marketing, no i tu trudno jest powiedzieć ja bym był bliżej, że jednak jeszcze nie ale to jeszcze, to może za miesiąc już być nieaktualne albo za rok, nie wiem, albo za 10 lat, nie wiem. Ale kwestie zdjęć, ty i ja możemy sobie wyprodukować zdjęcie w dowolnym rozwiązaniu, Chacie czy Dall-e Stable Diffusion, Midjourney, whatever, Ideogram, jakimkolwiek chcesz, nie ma to znaczenia, to jest drugorzędne, ale zarówno ty, jak i ja, jeżeli nie mamy wiedzy w kontekście na przykład fotografii, fotografii produktowej, fotografii portretowej, to ani ty ani ja nie zapromptujemy odpowiednio pewnych elementów, które powinna mieć ta fotografia, żeby była jakaś.

Specjalizacja czy generalizacja?

MC: I tutaj one są genialnym orężem, ale w rękach specjalisty. Czyli ja bym się skłaniał raczej ku temu, że ludzie, którzy są już ekspertami w jakiejś dziedzinie i dołożą sobie kompetencje AI, komunikacji z AI, w ogóle, automatyzacji pewnych działań, produktywności, czegoś, co moglibyśmy wrzucić do worka produktywnościowego, wydajnościowego to znowu jakkolwiek zabrzmi to coachingowo, naprawdę będą zarabiać więcej pracując mniej, ale ci, którzy tego nie zrobią, prawdopodobnie będą zastąpieni przez AI.

MS: Czyli kierunkiem byłaby jednak specjalizacja? Bo dużo się też mówi w marketingu do tej pory, o tym, że musisz mieć bardzo szeroko zbudowane swoje kompetencje, bo znać się musisz na wszystkim, na performance, na miękkim marketingu, to jest coś, czym ja się zajmuję, czyli taką sferą komunikacyjną, na narzędziach wszystkich, na analityce itd., musiałeś być dzisiaj, szef marketingu miał wiedzę bardzo szeroką, jeśli dobrze cię rozumiem, jednak będzie to skręcało w stronę specjalizacji? Nie, wciąż? OK.

MC: Nie, znaczy nie, w sensie, znowu jak typowy konsultant powiem: to zależy. I teraz, ale od czego? W sensie, ja w ogóle na poziomie nawet, pomijając marketing, ale w ogóle społecznie, ekonomicznie, dzisiaj świat idzie w skrajności. Na większości płaszczyzn jakby ginie klasa średnia. I tak samo w kontekście powiedzmy specjalizacja versus generalizacja, generalizm, zginie klasa średnia. Czyli albo, tak mi się wydaje, to są przewidywania, a mogą się totalnie nie sprawdzić.

Albo, tak jak to mówią: przed użyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, ale no to albo będzie specjalizacja faktycznie, jak dołożysz sobie do tego kompetencje AI, to jest specjalizacja 100x czy 1000x w kontekście produktywności, albo pracodawcy będą coraz bardziej szukać generalistów, takich, którzy mają po troszku kompetencji z różnych dziedzin, ale generalistów, którzy mają kompetencje AI. I dzięki temu, że mam kompetencje AI, to jak brakuje mi kompetencji specjalizacyjnych, to ja sobie sam stworzę asystenta AI, GPTS-a, BOT-a, cokolwiek za chwilę będzie, który mi uzupełni te kompetencje, który będzie pracował ramię w ramię ze mną.

Czyli ja już nie będę potrzebował mieć tego zespołu, ten zespół będzie wirtualny w postaci w sensie AI BOT-ów, ale żeby ja je stworzyć, to muszę mieć kompetencje AI, muszę wiedzieć, jakich kompetencji nie mam, ale żeby wiedzieć, jakich kompetencji nie mam, to przynajmniej, wiesz, taka dobra definicja menedżera, to jest ktoś, kto wie coś o wszystkim i wszystko o niczym. No i w takim przypadku to jest idealna definicja też generalisty. Więc tutaj jakby pomiędzy prawdopodobnie już nie będzie nikogo, w cudzysłowie, to brzmi jak słynny klasyk, że nie będzie niczego, to może źle zabrzmiało, ale w sensie, że prawdopodobnie jak w każdej dziedzinie życia trochę się to spolaryzuje.

Czyli albo jesteś naprawdę specjalistą, który po prostu perfekt i jeszcze ma kompetencje AI i ty w takim Midjourneyu to robisz zdjęcia produktowe i w ogóle stockowe, że ty tego nie potrzebujesz, bo to trzeba powiedzieć, że zrobić dzisiaj zdjęcie porównywalne ze stockowym Midjourneyem, to nie jest takie, wiesz, hop-siup i szybciej sobie tak naprawdę znajdziesz to zdjęcie w banku stockowym. To jest ta kwestia, której ludzie często nie rozumieją w kontekście produktywności, że w wielu aspektach AI może ją zepsuć niż zwiększyć. Ale to zależy od wielu, wielu czynników. W kontekście na przykład zdjęć stockowych to naprawdę szybciej, prawdopodobnie sobie zdjęcie w danym banku znajdziesz, kropka.

MS: Tym bardziej, że banki zdjęć będą miały rozwiązania, które będą pomagały jeszcze lepiej wyszukiwać na przykład w swoich bazach, więc to już…

MC: I prawdopodobnie ci, którzy mówią, że one umrą, to tak ja nie do końca w to wierzę, bo prawdopodobnie będzie tak, że ty sobie mega szybko znajdziesz zdjęcie stockowe, które ci się podoba, ale wiesz, że dziesiątka konkurentów to samo zdjęcie gdzieś tam używa, Więc nagle poprosisz, żeby jednak to było inne tło, żeby było coś tam, prostą komendą, prostą, bez znajomości, wiesz, czegokolwiek, że to zdjęcie ci się podoba, ale chciałbyś, żeby jednak to nie był pan tylko pani, no i to ci się w moment, wiesz, zmieni. Podejrzewam, że w tym kierunku to pójdzie.

Więc tak jak miałbym odpowiedzieć, to prawdopodobnie będzie ta polaryzacja. Super generaliści, nie wiem jak to nazwać, super produktywni generaliści, super produktywni specjaliści i nic pomiędzy. Tak jak ciebie słucham, bardzo ciekawe w ogóle to jest, porada dla wszystkich, którzy w marketingu swoją karierę budują. Wydaje mi się, że to o generalistach można by też powiedzieć, że marketing manager będzie bardziej menadżerem niż wykonawcą, to znaczy bardziej będzie zarządzał po prostu tymi wszystkimi zadaniami, niż będzie musiał wiedzieć, jak dokładnie każdą z tych rzeczy zrobić, bo dzisiaj musi wiedzieć, żeby sprawdzić, czy ten jego jakiś tam pracownik czy ktokolwiek, komu to zleca, czy zrobił to dobrze.

Rozumiem, że z AI będzie trochę więcej zaufania, że narzędzia będą w jakiś sposób sprawdzone i nie trzeba będzie ich na każdym roku kontrolować. Będziemy mieli, tak sobie myślę, może błędnie, więcej zaufania, że ta praca jest wykonywana dobrze, a bardziej kompetencja zarządzania tymi wszystkimi zadaniami, czyli marketing manager będzie bardziej menadżerem, niż tym marketerem. Tak sobie myślę, a z drugiej strony marketing specjalista będzie bardziej właśnie specjalistą od konkretnej działki. To jest bardzo ciekawe.

To znaczy, to jest na teraz, bo wiesz, my też mówimy o perspektywie, znowu to nie moje słowa, to chyba właśnie profesora Dragana, z któregoś z wystąpień, że dzisiaj ten rozwój technologii AI nie jest wykładniczy, tylko jest w sumie wykładniczo-wykładniczy. Nie wiem jak to nazwać, wiesz, tak jakby funkcja kwadrat funkcji kwadrat.

To jest niespotykane, bezprecedensowe i znowu jestem w stanie wyobrazić sobie za chwilę, bo przecież najwięksi nad tym pracują, patrz Microsoft i rozwiązanie AutoGEN, czy jakkolwiek to się czyta, rozwiązanie, o którym ty tworzysz sobie środowisko multiagentów AI, czyli w sumie, wiesz, my tu gawędzimy specjalista, generalista, a może się okazać, że tuż za rogiem czeka nam rozwiązanie, w którym no właśnie ktoś, firma, ty, nie wiem, zrobi, wiesz, tak naprawdę wirtualną firmę, czyli agentów, którzy będą w sumie wykonywać różne zadania i nagle te słowa Sama Altmana, czyli prezesa OpenAI, który powiedział, że jest w stanie sobie wyobrazić, że będą jednoosobowe czy kilkuosobowe unicorny, czyli firmy wycenione na ponad miliard, no to pewnie za chwilę będzie to możliwe.

No i znowu to ci implikuje, to już pewnie nie na dzisiaj dyskusja, ale jak się w ogóle świat zmieni, bo ja mam wrażenie, że w ogóle na ten temat nie dyskutujemy zupełnie, brakuje tego w dyskusji publicznej jakiejkolwiek, czy my jesteśmy jakby gotowi na to, bo to może się okazać za chwilę, że to będzie możliwe i nagle idea pracy przestanie zupełnie mieć znaczenie, będziemy musieli się, idea pieniądza pewnie przestanie mieć znaczenie, będziemy się znowu musieli przerzucić na jakąś, nie wiem, wartość, nie mam pojęcia, jakby nie mam zielonego pojęcia, w którym kierunku to będzie zmierzać, ale już na takim, wiesz, wysokim poziomie to to się może zadziać szybciej niż nam się wydaje.

MS: To już tak naprawdę, dzisiaj mi się wydaje, że AI jakby jest też, tak jak też marketing, w sferze technicznej wciąż, czyli rozwiązań technicznych, a to o czym mówisz, to już tak naprawdę filozofia powinna tutaj wejść głębiej i zrozumienie sensu i zmian, z którym chyba nie radzimy sobie tak dobrze, nie? Bo ciężko jest przewidzieć to, jak ludzie zareagują na pewne zmiany, na nową sytuację i mi się wydaje, że ja mam takie poczucie, wiesz, obserwując też komentarze, że to jest faktycznie tak dynamiczna sytuacja, że każdy specjalista, ekspert trochę boi się wyrokować i przepowiadać, co się wydarzy, bo to jest totalnie niewiadoma, nie?

MC: Tak, no wszystko zależy od założeń. Ja tak często właśnie mówię: to zależy, jakie mamy założenie. A większość przewidywań jest na założeniu, że ludzie są racjonalni. No i tutaj odsyłam do książki „Racjonalność” Pinkera, no w sumie nie do końca, nie do końca jesteśmy racjonalnym zwierzęciem. Więc znowu to, no absolutnie się zgadzam, wiesz, od tak dużej ilości czynników zależy, że głowa mała.

Natomiast to, co też fajnie poruszyłeś, że marketing i nie tylko marketing dzisiaj staje się mocno ztechnologizowany, zcyfryzowany i znowu te kompetencje techniczne zaczynają być wymagane nawet w środowisku powiedzmy humanistycznym, nie? I to jest taka trudność dzisiaj, uważam, że no właśnie, wiesz, ktoś tutaj jest, nie wiem, fenomenalnym, przypuśćmy, malarzem, grafikiem, i w sumie jak nie ma dzisiaj tych kompetencji technicznych, technologicznych, w tym AI, no to wiesz, no to jednak zostaje w tyle.

MS: Czyli trzeba być inżynierem-artystą dzisiaj tak naprawdę i filozofem jeszcze w jednym.

MC: Trochę tak, trochę tak.

Z czym AI sobie nie radzi?

MS: Ja w tym wątku, bo trochę też tak, ja też lubię iść wiesz, na przekór często różnym trendom. Myślę sobie o tym, że gdybym dzisiaj rozwijał swoją karierę jako marketer, trochę też ja jako strateg marki myślę o tym bardzo dużo, to znaczy, w co inwestować wysiłek i jakby jak kierować tak naprawdę swoją karierą, ale też jako właściciel firmy w ogóle swoim marketingiem, to ja myślę sobie, że szukałbym czegoś, z czym AI sobie nie poradzi i w to inwestowałbym swój czas i swój rozwój.

To znaczy, wiesz, co mam na myśli, nie? Czyli rozwijać się w tym, z czym AI nie będzie sobie radził, no bo te kompetencje będą potrzebne u ludzi. I teraz pytanie do ciebie: jakich zadań marketingowych nigdy, wiem, że to jest bardzo trudne, żeby powiedzieć „nigdy”, z którymi AI długo będzie radziło gorzej albo może w ogóle nigdy sobie nie poradzi zbyt dobrze?

MC: To znowu, to powiem tak, te narzędzia dzisiaj są, znaczy narzędzia, na przykład duże modele językowe w kontekście generacji treści, nawet te dzisiaj dostępne, pamiętaj, że te, które mamy dzisiaj dostępne dla ciebie i mnie, to znaczy, że za zamkniętymi drzwiami już jest trzy wersje wyżej. W cudzysłowie weź to, co powiem, ale już są raczej lepsze wersje.

MS: Tak. I już te wersje generują genialne rzeczy, a jeżeli nie generują genialnych rzeczy, to najczęściej nie jest to wina tego modelu, tylko to jest wina jednej z trzech rzeczy: albo danych, na których model się uczył, jeszcze powiedzmy nie ma wystarczającej wysokiej jakości danych, nawet nie ilości, ale jakościowo. albo B, no tego, że my nie potrafimy odpowiednio precyzyjnie określić, określić, o co nam chodzi, albo C, że my po prostu tych danych, nie przesłaliśmy takich, jakie potrzebowaliśmy.

Więc wiesz, jeżeli dzisiaj czytam i okej, można się do tych badań przyczepiać, do metodyki i tak dalej, ale jeżeli czytam badania naukowe, które mówią o tym, że nawet w kontekście empatii, wiesz, AI wychodzi lepiej, że zdjęcia stworzone przez AI mają wyższy CTR, a nawet o 4,2%, produktowe, że coś tam, to wiesz, to ciężko, mimo żebym chciał, bo ja akurat, bliżej mi jest do tej humanistycznej strony niż do technologii, że jakkolwiek uczę technologię AI, to po to, żeby ludzie oszczędzili czas, a poświęcili ten oszczędzony czas nie w technologii, tylko w normalnym świecie i bliskim, i pracownikom.

MS: Służysz ludziom, a nie maszynom [śmiech].

MC: Tak, no to jakby takie idealistyczne podejście mam w tym wszystkim. To ciężko mi jest sobie dzisiaj, wiesz, wyobrazić jakiś taki obszar, w którym AI może nie być od nas lepszy, bo nawet często poruszanym aspektem była kreatywność. No i tutaj też nie do końca, bo to AI może ci tych pomysłów wygenerować tysiąc, ty wygenerujesz jeden, ktoś powie, no okej, ale ty wygenerujesz jeden fajny jakościowo, ale pewnie w tych tysiącu znajdzie się nawet statystycznie, wiesz, przynajmniej kilka jakościowo fajnych. Więc wiesz, więc ciężko jest taki obszar sobie wyobrazić.

Ja pamiętam taką rozmowę jednego z właścicieli kliniki potężnej. Mówił o tym, że jak kupił nową maszynę radiologiczną, w której już jest zaimplementowany AI, to jego radiolodzy zaczęli skrobać się po głowie i wprost, jako że się przyjaźnią, powiedzieli mu, że my sobie chyba pracę musimy nowej szukać. Więc wiesz, jak w takie obszary wchodzi, no to kurczę. Natomiast chcę głęboko wierzyć, że w obszary szeroko pojętej psychologii tak szybko nie wejdą, ale znowu jest to moja naiwna wiara w to. Bo na przykład dzisiaj wiem, że jeżeli nakarmi, „nakarmi” to dziwne słowo, ale no szukam lepszego, no nakarmisz te modele na przykład wszystkimi danymi naukowymi w zakresie szeroko pojętej inżynierii społecznej, no to śmieją twierdzić, że prawdopodobnie będą lepsze od nas.

MS: Rozgryzą te zależności.

MC: Rozgryzą temat. I to jest akurat przerażające. Natomiast poruszyłeś inną rzecz, w sensie ty poruszyłeś kompetencje, a ja poruszę coś innego. Wydaje mi się, że na samym początku takich wszelakich rewolucji, no teraz mamy powiedzmy tę AI, to mogą wygrać firmy, produkty, które będą jak zwykle promować się pod prąd, że u nas call center, to w ogóle obsługują ludzie. Albo inaczej, inny model biznesowy. Chcesz, żeby obsługiwali cię ludzie? Zapłać za tę rozmowę. Bo wydaje mi się, ale znowu to jest wróżenie z fusów, Ale wydaje mi się, że jak za chwilę wejdzie Sora, czyli ten model OpenAI do generacji filmów, w połączeniu z Eleven Labsem, polskim naszym kochanym, czyli głosem, albo Sora też będzie mieć głos, albo ich wykupią, czego im życzymy, cholera wie, jak to się potoczy, to będziemy mieć taką nadprodukcję treści, jakiej nie widział świat raczej.

I nikt się nie będzie zastanawiał, w sensie, że czy jakość jest fajna, czy co. Po prostu będziesz miał codziennie miliardy shortsów, reelsów, wszystkiego. Nie oszukujmy się, przecież tak będzie, bo jednak dzisiaj algorytmy są pod wideo nastawione czy pod live’y, dlatego jeszcze dzisiaj tej nadprodukcji treści aż tak nie widzimy. I wtedy myślę, że przyjdzie taki moment, w którym nawet przeciętny Kowalski powie „stop”, modny będzie offline i wierzę w to głęboko, że będziemy przebodźcowani, przesyceni i mam nadzieję, w sensie, że tak będzie, w sensie takie moje, może błędne, założenie.

Co będzie ważne w marketingu?

MS: Ja na to patrzę jeszcze, dotknąłeś bardzo ciekawego tematu, który jest jakby tak naprawdę moją główną rozkminą, chciałem powiedzieć, nie wiem, jak ładniej to nazwać, czy AI zniszczy, czy zbawi marketing? To jest ten temat przewodni. No bo może zbawić dzięki temu, że ułatwi tę pracę, ale teraz to, co powiedziałeś, to jest jeden aspekt, że ludzie będą oczekiwać prawdziwego ludzkiego contentu, prawdziwych treści, ale ja myślę cały czas o tym, wiesz, jestem ciekawy twojej perspektywy, no bo w marketingu wciąż chodzi o jedno, o robienie różnicy, o szukanie, robienie czegoś inaczej niż inni, o jakiejś formie wyróżnienia i dzisiaj przez wiele lat tą formą wyróżnienia był content, jakość naszych materiałów, jakość wideo, jakość zdjęć, jakość treści, jakość pomysłu na to wszystko.

Jeśli dzisiaj na kliknięcie, pstryknięcie będzie tego, wszyscy będą marketerzy, wszystkie firmy będą miały dostęp do generowanych strategii, generowanych gotowych treści, planów marketingowych i wszystkiego, to wszyscy będą mieli znowu równy start i ta konkurencja gdzieś się będzie musiała przenieść, znaczy gdzieś będziemy walczyć o to, jak się wyróżnić, kiedy wszyscy mają piękny content i generalnie mają najlepszy marketing, jaki tylko można było sobie jeszcze ileś lat temu wymarzyć, no bo będzie konieczność szukania jakiejś różnicy, budowania tej przewagi i wyróżnienia się na tle tych wszystkich firm. I ciekawy w jaką stronę to pójdzie, nie?

MC: Też jestem ciekaw, wierzę w to głęboko, znowu naiwne założenie, że wtedy, tak jak powiedziałeś, że prawdopodobnie ogrom firm będzie mieć równy start i wtedy wszystko może pójdzie w aspekt relacyjny, czyli że moja firma mnie zna, ja wiem, że mogę liczyć na kontakt ze strony mojej firmy, ludzki i tak jakby, czyli że tutaj jednak ten human touch właśnie przybierze na znaczeniu i tu będzie można się obsługą klienta, częściowo zautomatyzowaną, ale w której w każdym momencie możesz poprosić, przycisnąć w cudzysłowie guzik „ja chcę człowieka”, bo to jest, wiesz, no pewnie i ty, no ja tak zawsze robię, jak dzwonię, już muszę zadzwonić do tej infolinii banku, to jest najgorszą rzeczą, jaką muszę zrobić, no to już wiem, który po kolei przyciski włączyć, nieważne, że mógłbym to rozwiązać, wiesz…

MS: Dajcie mi człowieka.

MC: Dajcie mi człowieka. Takie z założenia podejście mam i po prostu, wiesz, gwiazdki…

MS: Ale to jest kwestia, myślisz, to jest kwestia zaufania, że nie będziemy ufać tym narzędziom czy tym treściom wygenerowanym, no już teraz wiem, że to AI, no automatycznie, czyli generalnie od tego się sprowadza, że to będzie generowane automatycznie, a nie przez człowieka, to chodzi o zaufanie czy o co? Czy jeszcze jakieś inne aspekty?

MC: Wydaje mi się, że tak. Tylko, że wydaje mi się, że tak, że przede wszystkim w kontekście komunikacji takiej, wiesz, rozmowy, no to przede wszystkim o zaufanie, no bo w kontekście komunikacji, nie wiem, pisanej i tak dalej, no to tutaj nie jesteś w stanie odkryć, że w sumie, że to nie Maciek z Maćkiem rozmawiają, tylko ich awatary. No w sumie dzisiaj nawet jest to możliwe. I w przypadku sytuacji, w której tworzymy krótkie treści contentowe, no to użytkownik nawet się nie zorientuje, że to w sumie my byliśmy na wakacjach i siedzieliśmy sobie na piwie na Teneryfie, a ten podcast zrobił się sam.

Co się nie wydarzyło, w sensie, żeby była jasność. Ale no dzisiaj technologicznie to jest możliwe. Więc tak nie wiem, nie do końca wiem, nie? Chcę wierzyć, że to będzie zaufanie, że to będą relacje, ale znowu to jest jakieś moje założenie, które może być błędne. Nie wiem.

MS: To z pomocą może mogą przyjść jakieś regulacje prawne, no bo człowiek jak sobie zaczyna nie radzić z jakimiś, wymyka się technologia spod kontroli, no to sięgamy po regulacje prawne, czyli nie wiem, obowiązek oznaczania treści generowanych z pomocą AI, co będzie dawało tam jakąś taką możliwość, czyli, że jeśli ty będziesz oszukiwał i faktycznie teraz byśmy siedzieli na Teneryfie, a tu by gadały dwa awatary, to musielibyśmy pod groźbą jakichś konsekwencji prawnych oznaczyć to, że to jest wygenerowane sztucznie i wtedy będziemy jakoś z tym walczyć. No człowiek chyba sobie znajduje zawsze sposoby, żeby obronić swój interes, nie?

MC: Głęboko w to wierzę. I pytanie, jak to się przełoży później, wiesz, znowu na zaufanie, czy jak żywy człowiek zobaczy, wiesz, w prawym dolnym rogu, AI generator, czy jakiś ogólnoglobalny znaczek, że to jest, wiesz, generated by AI, czy w sumie będzie chciał nas słuchać, nie?

MC: Wiesz, no, znowu, to…

MS: To jest ciekawe.

MC: Kiepska próba badawcza, ale moja taka personalna obserwacja, to, to, wiesz, jak ja widzę treści wygenerowane przez AI i tylko dlatego je odkrywam, nie, że ja jestem fajny i w czymś dobry, nie, to znaczy, że ten ktoś nie do końca potrafi zrobić fajne treści, ale jak je widzę, to powiem ci szczerze, nie chcę ich czytać, szczególnie na profilach marek osobistych. I niestety ten błąd popełniają najwięksi twórcy dzisiaj w Polsce i za granicą. No to nie jest autentyczność, to nie jesteś ty, to nie są twoje myśli, a jeszcze pokazujesz mi na dodatek, że w sumie nie do końca potrafisz komunikować się z AI, czyli przegrywasz dwukrotnie za jednym postem, nie?

MC: Wtedy, no, faktycznie lepiej byłoby, wiesz, te oznaczenia, one pewno będą omijane w jakiś tam sposób. Ale nie wiem, wiesz, nie boję się powiedzieć, zupełnie nie wiem, w którym kierunku, wiesz, takie prędkości, natomiast to, do czego jestem przekonany, co mi się nie podoba, to, że na samym początku będzie ogromna nadprodukcja treści, bo nikt się nie będzie zastanawiał, wiesz, czy to fajne, no to jedziemy, yolo.

MS: Już, już to widzimy dzisiaj chyba, częściowo, a to tylko przyspieszy, nie?

MC: Jak już będzie wideo, bo ja uważam, że jeszcze tego aż tak nie widzimy, bo nie ma takiego namacalnego wideo, które jesteś w stanie nie do końca rozróżnić. I jak będzie, to krótkie treści to będą, kurczę, myślę, że same, wiesz, AI generated. I wydaje mi się, że tutaj, w kontekście marketingu, wiesz, kto będzie miał ogromne znaczenie, tak mi się wydaje? Stratedzy marki, czyli ktoś, kto zdecyduje… No serio, tak jakby nie mówię tego…

MS: Chciałem to usłyszeć. Mam nadzieję, że nie wymusiłem na tobie [śmiech].

MC: Nie, serio tak uważam, którzy w pewnym momencie zdecydują, czy to jest spójne z nami, czy my możemy teraz sobie na to pozwolić i tak dalej. W sensie, wiesz, narzędzia wszystkie będą leżeć na stole, tylko ktoś świadomy musi w pewnym momencie zdecydować. I tutaj znowu, czy tego kogoś AI może zastąpić? No znowu i tak i nie, bo to zależy, tak jak powiedzieliśmy, od tych czynników generalista versus specjalista, ale wydaje mi się, że przynajmniej na samym początku, to właśnie to strategiczne patrzenie będzie bardzo potrzebne, bo operacyjnie zrobienie tego wszystkiego będzie proste.

MC: Tylko możemy sobie operacyjnie w krótkiej perspektywie, wiesz, w krótkiej perspektywie zrobić gain, ale w długiej perspektywie stracić.

Jakie będzie tempo zmian?

MS: Śmiałem się oczywiście, że to miód na moje uszy, ale to też jest właśnie jedna z rzeczy, nad którymi zastanawiam bardzo mocno. I jakby wciąż to, co ja widzę, testując oczywiście, też bawiąc się narzędziami, trochę AI, to, że w tematach jakby strategii jeszcze to kiepsko wychodzi. Myśląc o strategiach jako o planach, no to świetnie, nie? To ci wygeneruje plany, działania, po prostu rozpisze to bardzo szczegółowo.

Ale to, co ja na przykład robię, często największym wyzwaniem w procesie strategicznym, pracując z firmą, to trochę wchodzenie właśnie w buty 'tego psychologa, to co wspomniałeś, nie? Czyli zrozumienie trochę tych ludzi, jacy oni są, czego oni chcą, co do nich będzie pasowało. I ja też to też lubię powtarzać, że strategię marketingową, to jak taki plan taktyczny możesz ukraść konkurencji, ale strategii marki nie ukradniesz od kogoś, nie? Czyli ja mogę dzisiaj wziąć twój plan postów i działań marketingowych i go skopiować jeden do jeden i osiągać podobne wyniki, ale tego, jaką markę ja buduję, nie skopiuję, bo muszę ją wymyślić sobie sam ona musi pasować do mnie i to jest to wyzwanie.

Pytanie, no właśnie, kurczę, że dzisiaj sobie trochę tak myślę, że to jest jeszcze nie do ogarnięcia, ale być może to jest jednak naiwność, nie? bo może AI jutro będzie potrafił tak porozmawiać z firmą, przeprowadzić warsztat, że zrobi tę robotę, którą robię ja dzisiaj, nie?

MC: No to wiesz, no tego nie wiemy, no, wiesz, no może tak być. Jestem w stanie sobie to wyobrazić w sytuacji tej właśnie multiagencyjnej, że będzie właśnie tych wielu agentów AI w jednej firmie i będziesz ramię w ramię pracował z prawdziwymi ludźmi i agentami. Jestem w stanie sobie to wyobrazić technologicznie, praktycznie już tam jesteśmy.

Natomiast wydaje mi się też, że trochę przeszacowujemy zmianę, że ona w perspektywie takiej globalnej zdarzy się z dnia na dzień. Myślę, że to troszkę dłużej będzie trwać. Natomiast to, czego nie przeszacowujemy, to tempo tych zmian. W sensie, że technologicznie w którymś miejscu już będziemy, coś się będzie dziać, ale żeby tak świat nagle z dnia na dzień się zmienił, to nie. To myślę, że wiesz, to już trzeba grać kartami, jakie się ma dzisiaj. I znowu to w kontekście, co jest też marketingu wydaje mi się ważne, no właśnie, że musimy grać jakby tym, co jest dzisiaj, ale myśleć tym, co może być scenariuszowo w przyszłości. Nawet jakkolwiek te scenariusze są nieprawdopodobne, to je rozważać. I tutaj kto jest potrzebny? No, strateg.

Czy jest sens uczyć się narzędzi AI?

MS: Ja mam poczucie, że ogólnie dzisiaj, jak czytam na przykład jakieś książki, i jest wspominka o AI, to jak one były pisane do tam 2022, to to właśnie było na poziomie trochę filozofii, trochę tego, dokąd to zmierza, co z tym zrobimy. Mam wrażenie, że dzisiaj jest tak, że jesteśmy za blisko tego lasu i jakby widzimy, przyglądamy się tym drzewom, nie widzimy lasu. To znaczy zakopaliśmy się mocno w tych szczegółach, co robi konkretne narzędzie, jakie tam są te silniki i tak dalej i trochę to zabiera przestrzeń na taką dyskusję szeroką, którą mieliśmy wcześniej, tak ogólnie, dokąd nas to prowadzi. No, ale pewnie przyjdzie czas, kiedy będziemy musieli się zreflektować.

Ja mam do ciebie złośliwe trochę pytanie, bo jako osoba, która żyje trochę z tego, trochę, no, pewnie w dużej części żyjesz z tego, że szkolisz z tych narzędzi, z tego, jak wdrażać AI, czy uważasz, że jest sens się tego uczyć, skoro to się tak szybko zmienia? Wiesz, tak przewrotnie zapytam. Skoro to jest tak dynamiczna sytuacja, to czy, to może tacy nietechniczni, jak ja, powiedzą sobie, dobrze robią mówiąc: to ja może poczekam, aż to się wszystko jakoś ustatkuje i wyprostuje? Czy to jest głupia jednak myśl?

MC: Wiesz co, to ja mam tutaj prostą odpowiedź. Czy jest sens uczyć się setek narzędzi i ich interfejsu? W mojej opinii nie. Większość tych narzędzi się zmienia i większość, tak jak w rewolucji e-commerce’owej lata 2000, upadnie. Jest sens wybrać sobie max kilka, najlepiej jedno, ja często mówię tę frazę, już jestem w niej nudny, lepiej wykorzystywać jedno narzędzie w 100% niż 100 narzędzi na 1%, wybrać sobie jedno narzędzie, które zwiększy ci znacznie produktywność i jego się nauczyć. I tyle ci wystarczy. Nie szukać magicznego narzędzia. Więc czy warto się szkolić w kontekście samych narzędzi? Ja uważam, że nie.

I dlatego na przykład w moich szkoleniach ja nie mówię, no mówię też o narzędziach, ale generalnie o systemie budowania sobie produktywności opartej o system interakcji z informacją, budowę czegoś, co nazywa się cyfrowy mózg, budowania sobie pewnych nawyków. I drugi element to jest komunikacja z AI, czyli prompt design, gadanie z tym AI, tutaj wydaje mi się, że tak, z jednej strony A, będzie to mniej z czasem potrzebne, bo te AI będą w cudzysłowie domyślać się o co nam chodziło, ale B, jak będziesz chciał mieć wysokiej jakości treści, eksperckiej jakości treści, ta komunikacja z AI, ten prompt design zawsze będzie potrzebny.

I teraz. Google w tym roku ma 25 lat. Większość, tutaj, wiesz, nie mówię, bo marketerzy oczywiście z takich rzeczy korzystają, ale większość zwykłych ludzi nie korzysta z operatorów w Google wyszukiwania, filetype:, site: itp., kilkadziesiąt operatorów w Google. Zwykły, przeciętny człowiek, nie będący technologicznym albo marketingcem albo researchem, z tego nigdy w życiu nie korzystał. Przypominam, 25 lat ma w tym roku Google. Więc prawdopodobnie z jednej strony tak, ta komunikacja z AI, ten prompt design dla przeciętnego człowieka może będzie miał mniejsze znaczenie, ale jak będziesz chciał wznieść jeszcze swoją produktywność i jakość generowanych treści, on będzie potrzebny.

Czyli jest sens uczyć się komunikacji z AI. I co ci jeszcze da ta nauka komunikacji z AI? Słuchaj tu. Komunikacja z AI tak naprawdę, i tutaj taka ciekawostka, że wszyscy jesteśmy ekspertami w komunikacji z AI, wszyscy. 100% z nas, ci którzy nas słuchają i my. Wiecie dlaczego? Ona jest oparta na tych samych zasadach co komunikacja międzyludzka. Tylko, że niestety, i tutaj złośliwie powiem do nas wszystkich, tylko, że my często jesteśmy do kitu w komunikacji międzyludzkiej. I dlatego często jesteśmy do kitu w komunikacji z AI.

Ale jak podszkolimy się w tej komunikacji z AI, no to rykoszetem będziemy lepsi w komunikacji międzyludzkiej. Więc tutaj też zyskamy. Więc to co w mojej opinii dzisiaj, do czego otworzyły wrota AI, to otworzyły do czegoś, co nazywa się to otworzyły do czegoś, co nazywa się produktywność, wydajność. Jak ja mogę przyspieszyć sobie te rzeczy, które dotychczas robiłem? I takie jest moje podejście, znowu utopijne, idealistyczne. Znowu mówiąc to pewnie narażam się wielu szkoleniowcom i ekspertom, którzy prowadzą szkolenia czysto narzędziowe, ale patrząc dzisiaj nawet na Midjourney do generacji zdjęć, w którym z każdą kolejną wersją trochę zmienia się, nawet już nie tylko interfejs, ale zasady generacji, no to przeszkoliłeś się z jakiegoś narzędzia w wersji 4, zapłaciłeś ciężkie pieniądze i nagle trzeba poprosić szkoleniowca, który się będzie cieszył z tego, no jednak z wersji 5 też niech nas pan przeszkoli.

Versus gdybyś po prostu nauczył ludzi takiego wydajnościowego podejścia wyboru narzędzi, które i tak już, wiesz… Podam ci przykład, ostatnio prowadziłem szkolenie akurat dla bliskiej mi, znajomej fundacji. I właściciel tej fundacji mówi mi tak: „Maciek, nigdy nie korzystałem z narzędzi AI, żadnych, przyjaźnimy cię, dlatego chciałem, żebyś to ty prowadził, bo wiem, że jesteś najbardziej z tego znany, oprócz tego się przyjaźnimy, ale jak mi zwiększy się produktywność o 20%, to mi wystarczy. I dla mnie nie ma znaczenia, czym, jak, jakim narzędziem, czy to ma coś wspólnego z AI, czy nie ma wspólnego z AI.” Na koniec dnia, ty jako pracownik, właściciel, menedżer, to z całym szacunkiem, ale nas nie obchodzi, my chcemy mieć więcej czasu. I kropka.

Więc tutaj to podejście znowu takie bardziej, ja tak szeroko do tego podchodzę. Jak ktoś chce, oczywiście, że prowadzę szkolenia z narzędzi, nie ma sprawy, ale tak jak mówię, strzelając sobie trochę w kolano, nie zawsze widzę z tego sens, bo one się tak szybko zmieniają. Więc bardziej to, co rekomenduję, to wykorzystać ten moment do tego, żeby wejść głęboko w taką właśnie produktywność, slash wydajność.

MS: Mi się wydaje, że też to wszystko ma swoje poziomy, bo jeśli ktoś jest pracownikiem bardziej takim taktycznym, operacyjnym, w marketingu, myślę o tym, to dzisiaj jego największym zmartwieniem jest to, żeby opanować te narzędzia i wykorzystywać je jak najszybciej, bo tego oczekuje od niego szef czy pracodawca, mówiąc ogólnie. Im wyżej pewnie jesteś w tej hierarchii, tym bardziej ogólnie na to patrzysz i masz to szersze spojrzenie.

Ale wyprzedziłeś moje pytanie i bardzo ci dziękuję za tę odpowiedź, bo chciałem zapytać, od czego można zacząć i to jest myślę bardzo dobra, mądra myśl, żeby myśleć o tym, żeby nauczyć się komunikacji z AI, a nie konkretnych narzędzi. I to są te uniwersalne kompetencje, które nam się przydadzą tak czy inaczej, są już koniecznością właściwie dzisiaj, żeby się tego nauczyć, a w przyszłości będą już na pewno must have dla nas wszystkich. Czy to też jest tak, już tak krótko dopytam, że te narzędzia coraz są też doskonalone pod tym kątem, żeby łatwiej się z nimi komunikowało?

MC: Tak.

MS: Bo to chyba w tę stronę będzie szło. Bo jak pamiętam sobie wyszukiwarkę Google’a 10 lat temu, to ty musiałeś wiedzieć, jak to pytanie zadać, żeby on ci dał to, czego ty szukasz. I to też Google też skręcał w tę stronę przez lata, żebyś temu wpisać jakkolwiek tę swoją prośbę i żeby on wiedział, czego ty szukasz. Narzędzia AI chyba jeszcze bardziej w tę stronę zmierzają.

MC: Tak.

MS: Więc to jest dobra myśl.

MC: Prawdopodobnie to będzie takie właśnie, że znowu dzisiaj w Google’u też wpiszesz byle jakie pytanie, uzyskasz w miarę satysfakcjonujące odpowiedzi. Ale jak skorzystasz z operatorów i z narzędzi zaawansowanego wyszukiwania, no to level tego wyszukiwania będzie troszkę większy. I pewnie tak podobnie podejrzewam będzie właśnie z tego typu narzędziami, że przeciętny człowiek będzie zadowolony, „będziesz pan zadowolony”, ale jeżeli będziesz chciał, chciał wyjść level wyżej w tej eksperckości, w jakości, no to ta uniwersalna kompetencja komunikacji z AI i jakiegoś tego myślenia, powiedzmy algorytmicznego, gdzieś tam się przyda.

Czy dane syntetyczne zastąpią badania?

MS: Bardzo chciałem zapytać jeszcze, boję się, że to będzie bardzo duży worek, ale jeśli masz ochotę i będziesz chciał się tutaj podzielić, to ja chętnie jeszcze o tym posłucham, o temacie syntetycznych danych, czyli powiem ci tak bardzo laicko, jak ja to słyszę, w jakichś różnych podcastach czy treściach marketingowych, bo o tym myślę konkretnie oczywiście, to mogą być wykorzystywane w kontekście AI w różnych branżach, ale w marketingu dużo się mówi o tym, czy ja ostatnio słyszę, że zmierzamy do tego, żeby AI generował nam jakby dane, informacje, które dzisiaj musimy uzyskiwać z badań, to znaczy jeśli dzisiaj chcemy poznać jakieś insighty i nastroje konsumenckie np. jak, strzelam, konsumentka wybiera krem do twarzy no to robimy kosztowne badania i grupy fokusowe, i wywiady, i musimy rozmawiać z tymi ludźmi, żeby pytać ich, w jaki sposób ona podchodzi, jak to mówi i słyszę takie głosy, że idziemy w tym kierunku, żeby AI generował te syntetyczne dane tak zwane, czyli żeby był nam w stanie dostarczyć takich informacji, które będą prawie tak wiarygodne i tak pewne, jak te, które uzyskujemy w prawdziwych badaniach, co mi, jakby zapala lampkę, światełko w tunelu, że to może być zbawienie dla marketingu, bo dzisiaj jednym z największych wyzwań jest to, żeby pozyskać te dane.

Mówię tutaj o małych, średnich firmach, które nie mają wielkich budżetów na to, żeby robić szerokie badania czy tam testowania tego, czy się to spodoba ludziom, czy się nie spodoba, jakiś pomysł na komunikację czy na produkt. Czy twoim zdaniem serio jest szansa na to, że AI będzie tak dobrze, nie wiem, był w stanie imitować odpowiedzi ludzi, ludzi, że one będą tak wiarygodne jak prawdziwe badania?

MC: Wiesz co, powiem tak, wydaje mi się, że już jesteśmy trochę w tym miejscu. Patrz na zdrowie, nie? W sensie znowu, to nie jest moja mocna strona, ale w kontekście, mówię o zdrowiu, w sensie, nie jestem lekarzem medycyny, czy farmaceutą, ale wpadły mi, bo ja bardzo dużo siedzę na arXiv, czytam dużo publikacji naukowych, nowych, niektórzy są wrogami arXiv, mówią, że to nie ma peer review i tak dalej, ja mówię, kurczę, dzisiaj świat jest wykładniczy, w niektórych czasopismach naukowych peer review to 2 lata, więc pozdrawiam serdecznie, więc to dlatego tam wrzucają, ale to przecież dzisiaj już są symulacje operacji, perfekcyjne, co się może wydarzyć, operując Maćka czy drugiego Maćka, co tam się może wydażyć, wiesz, no niesamowite, więc wydaje mi się, że jak najbardziej, to już prawdopodobnie tam jesteśmy, no jest tam jakaś doza prawdopodobieństwa, ale jeżeli ta doza prawdopodobieństwa jest bliska, nie wiem, nawet 90, nawet 80%, no to przecież hej, no zaakceptujemy to, nie?

MS: Dlatego mówimy, że porównujemy to do badań, bo badania na prawdziwych konsumentach też mają swój przecież jakiś tam procent, gdzie mogą się mylić, nigdy nie są stuprocentowo pewni.

MC: Więc znowu wchodzimy na bardzo wysokopoziomową, trudną, prawie filozoficzną dyskusję, no bo jeżeli tak, no to wiesz, no to bardzo łatwo będzie nami sterować na level master, zachowaniami. I pytanie, czy to wtedy już będzie etyczne? Kurczę, no bo jeżeli ja poznam wszystkie możliwe aspekty inżynierii społecznej, wszystkie ever naukowo udowodnione, połączę to z danymi syntetycznymi, z eksperymentami, no to w zasadzie ja będę mógł sterować tobą, a ty nie będziesz wiedział, że jesteś sterowany w 100%, nie? No, więc, ale znowu, tutaj wchodzimy na takie bardzo, wiesz…

MS: Ja nie sięgałem tak szeroko, ale to bardzo cenne, że rozszerzyłeś tę perspektywę, że właściwie tak, mówimy tu już o takiej manipulacji, która naprawdę, nie jak dzisiaj, że ktoś poczyta sobie Cialdiniego i będzie próbował te chwyty zastosować w życiu, a ktoś inny to rozpozna, bo zobaczy, że na nim ktoś chwyty stosuje, tylko to będzie już tak zaawansowane, że nie będziemy nawet tego dostrzegać, ale myślisz, że na poziomie takiego marketingu to jest w zasięgu ręki, żebyśmy tak naprawdę mogli przetestować na przykład nasz pomysł na kampanię czy zdobyć jakieś insighty konsumenckie w dyskusji z narzędziami AI bez konieczności kontaktu z prawdziwymi ludźmi?

Jeśli AI wyrówna szanse w marketingu, to co dalej?

MC: No, wydaje mi się, że bardzo blisko jesteśmy takiej sytuacji, jeśli o czymś, nie wiem, jeżeli to już nie jest możliwe w 100%, nie? Natomiast tak jakby, jak myślę o tym technicznie, to z jakąś dozą prawdopodobieństwa to jest dzisiaj wykonalne i to jest ciekawe.

MS: Czyli przyjmując te okulary marketingowe, AI może być zbawieniem, nie niszczycielską siłą. Oczywiście sam marketing, jakbyśmy chcieli filozoficznie, no to trzeba by zacząć od tego, czy w ogóle jest etyczny, prawda? Czy to, że my coś ubieramy w ładniejsze słowa i próbujemy wpłynąć na myślenie odbiorcy, jest etyczne czy nie, więc to jest w ogóle cała szeroka rozmowa, ale jeśli myślimy o tym, na czym polega nasza praca czy zadanie słuchaczy tego podcastu, no to AI jednak może dużo pomóc.

Ja bardzo na to liczę, bo to jest jedna z największych bolączek małych i średnich firm, czyli to, że nie mamy możliwości przebadania, poznania tak dobrze potrzeb odbiorców, jeśli AI będzie to umożliwiał, to to może być naprawdę rewolucja, ale znów, kurczę, dochodzę do refleksji, że znowu wszyscy osiągną poziom startowy i będziemy wciąż szukać jakiejś jednak przewagi i różnicy na innych poziomach, tak? No bo jeśli wszyscy będą mieli rewelacyjną wiedzę o tym, o zachowaniach konsumentów, o ich motywacjach, no to teraz pytanie, kto po prostu lepiej tę wiedzę wykorzysta? Już sama wiedza nie będzie przewagą.

MC: Tak, ten poziom startowy, bariera wejścia będzie jeszcze niższa finansowo. Bo dzisiaj, jak popatrzymy sobie, nawet konsumencko, nie mówię o wdrożeniach twardych, firmowych, ale czysto konsumencko, specjalizacyjnie, z poziomu człowieka, to koszt tych narzędzi jest bardzo niski. My więcej na dobry obiad wydajemy, więc no to jest, wiesz, to, że tak jak powiedziałeś cennie, że ten punkt startowy, to prawie, że dla wszystkich może być nie tylko tam dla wielkich i tak dalej, dla maluczkich też. I to jest zastanawiające w tym wszystkim. Ale ciekawe, no znowu, w krótkiej perspektywie uważam, że to może dać nam produktywność razy 10 albo razy 100, więc raczej warto tak patrzeć i z tego korzystać.

Polecajka książkowa

MS: Fajnie. To ja się złapię tego, że mamy pozytywny wątek i taki optymizm w tym zdaniu, bo trochę mieliśmy momentów, kiedy płynęliśmy w jakąś pesymistyczną stronę. Chciałbym zakończyć takim pozytywnym akcentem, więc tego się trzymam, że jednak upatrujemy w tym czegoś, co nam pomoże, a nie zaszkodzi. Maćku, czy masz jakąś książkę, którą chciałbyś polecić, bo o to zawsze pytam też gości, więc jeśli byś coś zarekomendował, to będę mega wdzięczny.

MC: Dużo bym ich zarekomendował, ale taka ostatnio, która mi wpadła i z której jestem bardzo zadowolony, jeszcze nie doczytałem jej do końca, to jest „The Diary of a CEO”. Bardzo fajna, konkretna książka, to świetnie się ją czyta i oczywiście, jak mogę dorzucić do tego dwie, chociaż chyba ma być trylogia, Hormoziego „100 million offers” i „100 million leads”. Kurczę, fajne, konkretne książki. Nie spodziewałem się.

W sensie ja tego człowieka, zanim w ogóle kupiłem te książki, to nie wiedziałem, kto to jest, żeby było jasne, w jakiejś takiej też dziwnej bańce żyłem chyba, ale tak porównałbym ją prawie do „Zgnieć Pan to, Panie Whipple”, która wiele lat temu była takim moim odkryciem w kontekście jakimś marketingowym, to fajna bardzo. Ale tak jedną to zdecydowanie to. Chyba polskiej jeszcze wersji nie ma, bo to świeża książka, czyli „The Diary of a CEO ”, zdecydowanie.

MS: Nie kojarzę też. Świetnie, czyli czytasz też marketingowe treści, nie jesteś tylko, szeroko podchodzisz do tematu.

MC: Bardzo dużo, powiem ci szczerze marketingowo treści, no w zasadzie pół tej półki pewnie jest marketingowa, za mną.

MS: Mhm.

MC: A więc no tak.

MS: Maćku, świetnie, bardzo ci dziękuję. Nie wiem, jak słuchacze, jestem ciekawy, prośba o komentarz, jeśli tego słuchacie, macie jakieś swoje refleksje albo ocenę tej rozmowy, myślę, że moglibyśmy spokojnie jeszcze kilka godzin, ale Maciek jakieś dzisiaj aktualnie bardzo zajętą osobą, osobą, więc nie chciałbym tego czasu też za dużo kraść. Dla mnie bardzo dużo ciekawych przemyśleń, które jeszcze pewnie przez jakiś czas zostaną i będę wracał do tej rozmowy i sobie te wątki analizował, więc jestem ci bardzo wdzięczny za to, że znalazłeś czas, żeby przyjąć zaproszenie do takiego skromnego podcastu z małymi zasięgami. Bardzo ci dziękuję.

Coś jeszcze na koniec chciałbyś powiedzieć? Gdzie cię znaleźć, gdzie cię szukać? Kto powinien ciebie szukać? Może to chwila na to, żebyś swoje usługi zareklamował?

MC: Nie, wiesz co, ja bardzo dziękuję za zaproszenie i ja też cię od wielu miesięcy obserwuję i dzięki za wiedzę, którą się dzielisz w tym podcaście i zachęcam do śledzenia mnie na LinkedIn, jak lubicie być spamowani. Żartuję, ale przede wszystkim na ten moment jestem, przede wszystkim na LinkedIn i tam mnie znajdziecie.

MS: Świetnie. W notatkach do tego podcastu znajdziecie linki do profilu Maćka, do jego strony. Zachęcam, jeśli jakimś cudem, mieszkaliście pod kamieniem i nie obserwujecie Maćka na LinkedIn, to zachęcam, bo to są treści, dotyczą one wszystkiego, no chyba nie ma grupy, grupy biznesowej, której produktywność nie miałaby znaczenia, więc myślę, że każdy z tego bardzo czerpie. Pięknie ci dziękuję, słuchaczom dziękuję za uwagę i dotrwanie do końca. I do usłyszenia w kolejnym odcinku.

Nazywam się Maciek Sznitowski, jestem Brandoholikiem.

Układam marki w spójną historię, bo spójna marka lepiej zapisuje się w pamięci klientów i szybciej zdobywa ich zaufanie.

Co o tym myślisz? Napisz

Zapisując się, wyrażasz zgodę na otrzymywanie ode mnie wiadomości. Nie spamuję! Przeczytaj, jak przetwarzam Twoje dane w Polityce prywatności.