Odcinek Solo

53: Strategia marki niszowej → Czy to dobry pomysł?


Pewnie słyszeliście rady dotyczące tego, że marka szukać niszy na rynku, bo dzięki temu będzie bardziej skuteczna marketingowo. To prawda. Ale biznesowo, zawężanie rynku wydaje się ryzykowne.

Jak więc do tego tematu podejść? Kiedy warto być marką niszową a kiedy nie? I co wtedy zrobić?

Odpowiadam na te pytania w tym odcinku!.

Wolisz słuchać? Markotwórstwo znajdziesz w aplikacjach podcastowych oraz w Spotify, do którego linkuję poniżej.

Transkrypcja odcinka ↓

Wstęp

Czy wiesz, że papryczki jalapeno stają się coraz łagodniejsze? Są coraz mniej ostre w smaku. To nie przypadek. Jest to celowe działanie farmerów i producentów tych papryczek , aby zadowolić gusta szerszego, bardziej masowego klienta. Chodzi o to, że te papryczki stają się coraz bardziej popularne. Coraz więcej jest przepisów, które je wykorzystują. Ogólnie modne jest używanie papryczek w kuchni. W wielu przepisach one występują, ale okazuje się, że większość ludzi wcale nie lubi takich ostrych smaków. Z jednej strony chcemy ich używać, bo są w przepisie. Z drugiej strony nie chcemy, żeby nas za bardzo paliły w język. Producenci doskonale to wyczuli, więc mieszają te papryczki z innymi łagodniejszymi odmianami papryk po to, aby były coraz mniej wyraziste w smaku.

Dlaczego o tym opowiadam? Można z tego wyciągnąć fajną lekcję odnośnie pozycjonowania marki. Marki też tak często mają, że na początku są mocne i wyraziste, ale kiedy rosną, kiedy się rozwijają, stają się coraz bardziej łagodne, coraz mniej wyraziste, właśnie po to, aby dotrzeć do szerszego grona klientów. Chcemy sobie dzisiaj odpowiedzieć na pytanie: czy marka niszowa to na pewno dobry pomysł? Zachęcam cię do wysłuchania tego odcinka do samego końca. Postaramy się rozłożyć ten temat na czynniki pierwsze.

Po pierwsze, budowanie marki to nie jest czarna magia. Potrzebujesz odrobinę wiedzy, trochę doświadczenia i dużo zaangażowania. Jeśli zaangażujesz się w słuchanie tego podcastu, to ja obiecuję podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem.

Pewnie nie raz słyszeliście, że marka powinna być niszowa. Wielu ekspertów, marketerów, strategów od brandingu czy ludzi, którzy zajmują się ogólnie rozumianym brandingiem, często mówi, że marka powinna być niszowa. Bo jak jest dla wszystkich, to jest dla nikogo, a jak jest o wszystkim, to jest o niczym. Rozumiem te porady, bo one z marketingowego punktu widzenia są bardzo rozsądne. Taką markę jest łatwiej po pierwsze stworzyć, po drugie łatwiej jest ją wypromować, łatwiej się z nią przebić. Ale rozumiem też obawy, które bardzo często ma biznes. Biznes, przedsiębiorcy bardzo często boją się tego zawężania, tego niszowania. Dlaczego? Dlatego właśnie, że jeśli zawężamy sobie ten rynek, to to jest bardziej ryzykowne. To jest mniej bezpieczne, po prostu biznesowo. Więc z jednej strony przekonuje nas to, że fajnie jest być dużą rybą w małym stawie, a nie malutką rybą w ogromnym stawie. Ale perspektywy marketingu i biznesu ścierają się tutaj. Właśnie dlatego bierzemy na tapet w tym odcinku ten temat i postaramy się powiedzieć o tym, czy to jest dobry pomysł, żeby marka była niszowa.

Marka niszowa, czyli jaka?

Zacznijmy od tego, że niszowa to po prostu jest jakiś wydzielony fragment rynku. Niszowość może się przejawiać w dwóch aspektach. Niszowa może być oferta, czyli nasz produkt. Nasza usługa może być bardzo specyficzna. Na przykład luksusowe drapaki dla kotów. Różni ludzie mogą chcieć kupić taki luksusowy drapak. To jest dosyć specyficzny produkt albo nóż survivalowy z wymiennymi ostrzami. Różne grupy – wędkarze, żołnierze, harcerze, kolekcjonerzy – mogą chcieć kupić sobie taki produkt. Sam w sobie jest bardzo specyficzny, bardzo niszowy. Ale grupy mogą być szerokie. Jeśli oferta jest niszowa, jeśli produkt, usługa jest niszowa, to łatwiej się z nią przebić, bo ona jest bardziej charakterystyczna. Łatwiej jest ją wyróżnić na tle konkurencji , pokazać, jakie ona ma mocne, silne strony, bo będzie miała wyraziste i mocne, silne strony, dlatego że właśnie jest zawężona w swoim zakresie. Więc marketingowo to jest świetny pomysł.

Z drugiej strony możemy mieć niszowego klienta , czyli tę grupę klientów, którą targetujemy. Ona może być dosyć wąska. Możemy mieć produkt czy usługę dosyć uniwersalną, niby dla wszystkich , ale sprzedawać ją tylko wybranej grupie osób. To znaczy komunikować, że jest dla wybranej grupy osób i przez to dla tej grupy osób ten produkt, ta usługa będzie bardziej atrakcyjna, bo będą czuli, będą myśleli, że to jest coś dedykowane im. Czyli specjalnie dla nich. Taki produkt w ich oczach będzie miał po prostu większą wartość, bo będą wierzyć, czy faktycznie może tak być, że powstał z myślą właśnie o nich. Mimo wszystko, że jest dosyć uniwersalny, w sumie inni mogliby z tego też korzystać, ale powstał z myślą o tych konkretnych osobach. Więc te osoby czują, że dla nich to ma większą wartość.

Czyli na przykład możesz sprzedawać kawę, ale będziesz ją sprzedawać tylko małym firmom w dużych miastach. Będziesz dostawcą kawy tylko dla małych biznesów, które funkcjonują w dużych miastach. Całość będzie komunikowana i opakowana w taki sposób, żeby to dla nich było wygodne, atrakcyjne i tak dalej. Albo na przykład sprzedajesz ampułki z solą fizjologiczną. To jest przypadek, który pamiętam z własnego życia. Możesz kupić sól fizjologiczną, która jest przeznaczona dla noworodków, dla bobasów. Jak się okazuje, to jest ta sama sól, która jest dla dorosłych. To ten sam produkt, ale jest opakowany, nazwany i obrandowany w taki sposób, że wygląda, jakby był specjalnie dla małych dzieci. Jest kilkukrotnie droższy. Potrafi być nawet dziesięciokrotnie droższy. Ale jako odbiorca, każdy młody rodzic, może nie każdy, ale wielu, w tym ja, po prostu się na to nabiera. Myśli, że ten produkt jest lepszy, bo to jest dla dzieci. A w środku po prostu jest zwykły, porządny, solidny produkt. Ale przez to, że jest tak zapakowany, tak sprzedawany, wydaje nam się lepszy. Ja się lepiej czuję, kupując jako rodzic taką sól fizjologiczną dla dzieci. I dla mnie to jest wartościowe, jestem w stanie za to zapłacić za to poczucie bezpieczeństwa, poczucie tego, że jestem dobrym rodzicem i to wybieram. Czyli produkt jest uniwersalny, ale jest opakowany, zakomunikowany, tak pozycjonowany, że tylko pewna wąska grupa osób doceni go i będzie chciała go kupić. To jest to niszowanie w tym drugim aspekcie, czyli niszowanie grupy odbiorców.

Można oczywiście połączyć pierwszy i drugi, czyli mieć niszowy produkt dla niszowego klienta. Na przykład aplikację do zarządzania pasieką pszczelarską. Sam produkt jest specyficzny, aplikacja do zarządzania pasieką. No i przez to, że to jest pasieka i to jest pszczelarstwo, to też tylko pszczelarze czy osoby, które takie pasieki mają, będą grupą odbiorców. Podwójne zawężenie. Specyficzny produkt dla specyficznej grupy osób. Tak, czyli podwójnie łatwiej będzie go zakomunikować, będzie go sprzedawać tym osobom, dlatego że będą czuły, że to jest kompletnie dla nich. To jest totalnie dla nich, dlatego że dokładnie robi to, czym oni się na co dzień zajmują i czego mogą potrzebować. Więc to marketingowo będzie dużo, dużo łatwiejsze. Taka komunikacja jest bardzo precyzyjna, bardzo wyrazista. Konkretnie, precyzyjnie celowana, i przez to może być skuteczniejsza.

Czy biznesowo jest to lepsze rozwiązanie? No właśnie kusi, żeby w taką niszę pójść marketingowo. Kusi, dlatego że będzie można stworzyć fajniejszy, mocniejszy brand. Ale czy to najlepszy pomysł?

Ograniczenia marki niszowej

No dobra, to przyjrzyjmy się tym kontraargumentom, przyjrzyjmy się tym minusom niszowania, czyli wybierania jakiejś niszy dla naszej marki. Oczywiście tego mogłoby być dużo, ja to upraszczam trochę w tym naszym odcinku i też upraszczam trochę te aspekty biznesowe. Więc jeśli tutaj ktoś jest ekspertem, konsultantem biznesowym, to może się przyczepić do pewnych rzeczy. Szukam pewnego uogólnienia, żebyśmy mogli jakoś złapać ten temat i w ramach tego pierwszego odcinka w jakiś sposób go ugryźć. Trzy główne rzeczy, które mi przychodzą na myśl, jeśli widzę jakieś minusy w wybieraniu wąskiej niszy.

Po pierwsze, ograniczenie skalowania. Zwiększać zyski firma może na dwa sposoby. Może zwiększać skalę swojej działalności, większą sprzedaż, większy wolumen , albo zwiększać marże, czyli sprzedawać to coś drożej, czy produkować to taniej, sprzedawać w podobnej cenie, czyli większa jest marża. Może oczywiście robić jedno i drugie. Niszowanie marki utrudnia to skalowanie. To znaczy pozwala nam zwiększać marże, dlatego że coś jest dedykowane, coś jest bardziej konkretne, bardziej wartościowe dla odbiorców , ale utrudnia to po prostu zwiększanie skali działalności, dlatego że ta nisza ma swoje ograniczenia, ma swoje ramy. Nie jest rynkiem masowym, tylko właśnie jakąś niszą tego rynku. Więc siłą rzeczy to skalowanie biznesu jest ograniczone.

Teraz zauważcie, że często, przynajmniej ja tak zauważam, że często ta narracja o tym, że marka musi być bardzo niszowa, pochodzi z marek osobistych na przykład albo z bardzo małych biznesów. Tam to jest zrozumiałe, bo jeśli ty jesteś jedną osobą czy bardzo małą organizacją, bardzo małą firmą, to i tak będziesz mieć problem, żeby zwiększyć skalę swojej działalności. Jedna osoba, freelancer, taki jak ja na przykład, nie zrobi dwa razy więcej strategii w tym samym czasie, bo po prostu nie będzie w stanie tego zrobić. Musiałby rozwijać firmę, budować zespół, czyli skalować ten biznes. Niektórzy nie chcą albo nie mogą tego po prostu robić. Więc teraz zwróćcie uwagę, jak słyszycie te porady o wyborze niszy, czy nie pochodzą właśnie z marek osobistych, czy z innego tego typu działalności, gdzie siłą rzeczy te firmy nie chcą zwiększać swojej skali, tylko chcą na przykład zwiększać marże, czyli robić to samo, ale za większe pieniądze. Większość firm, biznesów ma w swojej wizji skalowanie się, czyli zwiększanie swojej działalności, rośnięcie po prostu. Jest wiele argumentów, które mówią, że to jest dobry kierunek. Im większa firma, tym bardziej może być stabilna, tym więcej zarabiamy i tak dalej, wykorzystujemy efekt skali. Argumentów jest naprawdę mnóstwo. Jesteśmy atrakcyjniejsi dla inwestorów, bo inwestorzy na szczęście wybierają firmy, które mogą się skalować, bo dzięki temu mogą swoje zyski zwiększać. Tych argumentów jest naprawdę sporo, więc warto to wziąć pod uwagę, że wybieranie swojej niszy w oczywisty sposób ogranicza. Nie mówię, że ją uniemożliwia, ale w mocny sposób ogranicza skalowanie biznesu.

Drugim zagrożeniem jest uzależnienie się od jednego źródła, czy jednego źródła klientów, czy jednego źródła jakiegoś po prostu rynkowego. Podstawową radą biznesową w różnych aspektach jest po prostu dywersyfikacja. I tak samo, jeśli chodzi o podejście do klientów i do rynków. Jeśli będziemy uzależnieni od bardzo konkretnej grupy, bardzo wąskiego zakładu tego rynku, to to jest ogromnie ryzykowne. Dlaczego? Bo dzisiaj rzeczywistość się bardzo mocno zmienia, dynamika jest ogromna i może się zdarzyć, że jakaś zmiana trendów sprawi, że na niszę, do której docieramy, już nie będzie potrzebne to, co na niej robimy, albo w ogóle ona zniknie, albo zmieni swój charakter, i nasza oferta już jest nieaktualna. Nie możemy liczyć na to, że jak dynamiczny jest dzisiaj ten rynek i świat, to będzie trwało wiecznie. Więc jeśli ktoś chce w perspektywie, nie wiem, pięciu, dziesięciu czy nawet większej ilości lat planować biznes do przodu, to nie może zakładać, że ta nisza zawsze będzie istniała w takiej, a nie innej formie. To jednak ma swoje krótkie nogi.

Po trzecie – może nie najważniejsze, ale też chyba istotne – to jest to, że budując markę niszową, zwracamy uwagę na tę niszę również naszej silniejszej konkurencji. Wystawiamy się trochę na ich cel. To znaczy, jeśli uda ci się zbudować silną, fajną markę w jakiejś niszy, to zwrócisz uwagę tych dużych, większych konkurentów na to, co tam robisz. I nagle oni mogą stwierdzić: „Hm, to w sumie jest niegłupie, żeby zrobić coś dla tej grupy, dla tej niszy – jakiś dedykowany produkt, dedykowaną ofertę”. Bo oni mogą, bo są duzi, bo mają szeroki zakres. I najczęściej jest tak, że kiedy taki duży gracz wchodzi i tworzy coś dedykowanego jakiejś niszowej grupie odbiorców, niszowej potrzebie, to jest w stanie zdominować tę niszę i pokonać tych mniejszych graczy. Często mówimy o tym, że ten, który jest pierwszy w swojej niszy, buduje taką siłę i pozycję, która się utrzymuje. Trochę tak, ale to nie zawsze – to nie jest żadna gwarancja. Często słyszę od swoich klientów w różnych kategoriach, na przykład w jakiejś kategorii sprzętu technicznego, elektronicznego, to mówią na przykład: „Jeśli by Samsung wszedł do tej niszy i stworzył produkt taki jak my robimy, to by nas zmietli, to by nas nie było. Więc działamy, dopóki oni się tym nie zainteresują, bo kiedy oni ze swoją skalą, ze swoją siłą, ze swoją mocą po prostu wejdą i stworzą taki produkt, jaki my robimy. Do tej pory tego nie robią, bo wydaje im się to zbyt małe, zbyt mało atrakcyjne, zbyt mało ciekawe biznesowo. Ale jeśli uznają, że to jest dla nich atrakcyjne i wejdą i zrobią, a zrobią to łatwo, no to mamy pozamiatane i nas zmiecie”.

Więc promowanie trochę tej niszy, budowanie siły swojej marki w ramach jakiejś niszy, wystawia nas też na cel większych konkurentów. I to po prostu nie jest argument, który mówi, że nie wolno tego robić albo że to jest najgłupszy pomysł, ale musimy to brać pod uwagę i musimy sobie jakiś scenariusz zakładać.

Od czego zależy decyzja?

Więc wróćmy do naszego tytułowego pytania – czy to dobry pomysł, aby tworzyć, budować markę niszową? To oczywiście zależy od kilku rzeczy. Trzy może nie najważniejsze, ale przynajmniej takie, które mi przyszły na myśl jako istotne, weźmy sobie pod uwagę.

Po pierwsze – może nie najważniejsze, ale też warto to uwzględnić, obserwując, inspirując się czy słuchając jakichś porad – ważne jest to, żeby wziąć pod uwagę aspekty kulturowe. Jeśli popatrzymy sobie na kultury globalnie, to niektóre preferują marki niszowe, inne preferują marki bardziej masowe. Bardzo uogólniając oczywiście, ale możemy takie tendencje zauważyć. Z jednej strony mamy Stany Zjednoczone, królestwo, imperium różnorodności, gdzie każdy powinien być wyrazisty, silny i mocny. Stamtąd pochodzi cały nasz marketing, ta myśl marketingowa pochodzi głównie z Zachodu i właśnie ze Stanów Zjednoczonych. Więc ta narracja marketingowa, mówiąca o tym, że marki powinny być bardzo mocne i bardzo niszowe, pochodzi właśnie stamtąd, bo tam jest na to miejsce i duża potrzeba.

Z drugiej strony, zupełnie po przeciwnej stronie tej osi, mamy kultury azjatyckie: Chiny, Japonia, Korea. One są bardziej spójne, bardziej hermetyczne. Tam nie są tak bardzo zróżnicowane kulturowo i przez to preferują marki duże, silne i masowe. To nie jest oczywiście taki bezpośredni link, ale generalnie trochę z tego to wynika. Upraszczam i skracam naszą opowieść, no i zauważymy, że mamy sporo takich brandów właśnie w Japonii, Chinach czy w Korei, które są ogromne i mają bardzo różne produkty, ale są takimi molochami, jak na przykład Samsung, którego znamy doskonale. Już dzisiaj wspomnieliśmy, który robi sprzęt elektroniczny, ale też ma stocznie i produkuje wielkie statki. Albo chińskie Xiaomi, które robi szczoteczki do zębów i zaawansowane samochody elektryczne. Nam się to wydaje trochę dziwne, żeby w Stanach Tesla robiła szczoteczki do zębów. Mogłyby być sukcesem, ale tam jest trochę inne podejście. Oni skupiają się na swoim kierunku i na tej specjalizacji, którą obrali. Pewnie gdyby Elon Musk chciał robić szczoteczki, to być może stworzyłby jakiś nowy brand, chociaż akurat on ma zapędy, żeby stworzyć jedno wielkie imperium.

Zachodnia myśl jest bardziej zróżnicowana i bardziej mówi o tym, że marki muszą być wyraziste, i przez to bardziej niszowe. Na Wschodzie, mówię globalnie, czyli na Dalekim Wschodzie, w Azji, mamy takie podejście, że wszystko możemy połączyć pod jednym brandem i to też będzie okej. On siłą rzeczy będzie po prostu masowy, dla wszystkich, i tak naprawdę o wszystkim.

Mówię o tym dlatego, bo pewnie budujecie swoją markę w Polsce, ale słuchając właśnie tych porad czy inspirując się jakimiś przykładami, warto wziąć te kulturowe różnice pod uwagę i trochę inaczej czytać te przykłady i porady, żeby rozszyfrować, czy to jest coś, co pasuje do nas, czy do nas nie pasuje. Na tej skali różnorodności kultur Polska jest gdzieś pewnie pośrodku – czyli nie jest tak hermetyczna i spójna jak kultury azjatyckie, ale też nie jest aż tak zróżnicowana jak kultura amerykańska. Więc akurat kiepska podpowiedź, bo my jesteśmy gdzieś tak pomiędzy i właśnie trochę musimy – mamy te dylematy – właśnie dlatego musimy trochę wybierać. Po jednej czy po drugiej stronie tej skali pewnie tych dylematów i takiego odcinka „czy marka niszowa to dobry pomysł” nikt by nie słuchał. A wy słuchacie – mam nadzieję.

Po drugie – musimy wziąć pod uwagę, i to już jest bardzo ważne i dotyczy was – czy mówimy o markach produktowych, czy markach firmowych, korporacyjnych. „Korporacyjne” to złe słowo, ale takich markach firm. Dlatego, że marki produktowe są z reguły dużo bardziej wąskie, dotyczą konkretnego produktu, konkretnej usługi lub ewentualnie jakiejś grupy produktów czy usług. I przez to są siłą rzeczy bardziej wyraziste, bardziej konkretne i też bardziej niszowe. Lipton to herbata. Można się bawić tym, że ma różne smaki, można nawet zrobić z tego ice tea jako napój, ale to wciąż jest blisko herbaty, więc charakter tej marki, tego produktu, nie rozszerza się bardzo mocno. Nie robią czegoś, co nie jest związane z herbatą, z motywem herbaty, więc w pewien sposób na rynku napojów, czy szeroko rozumianych napojów, jest to jakieś zawężenie. To nie jest marka, która robi wszystko dla wszystkich, tylko po prostu skupia się na temacie herbaty. Ta konkretna marka, bo to jest produkt. Właścicielem tej marki produktowej jest oczywiście jakaś firma, jakaś korporacja, która ma takich marek bardzo dużo i może sobie na to pozwolić, żeby każda z tych marek produktowych była właśnie niszowa, charakterystyczna i bardzo konkretna. Ja się zawsze śmieję: jak robisz jogurt, to możesz sprzedawać jogurty dla leworęcznych księgowych z dużych miast i tak go nazwać. Bo możesz z drugiej strony zrobić produkt, który będzie zupełnie temu przeczył, będzie czymś innym dla kogoś innego, a też będzie jogurtem. I możesz mieć takich produktów, takich marek produktowych dziesięć czy piętnaście. Każda mniejsza i specyficzna, a ty jako firma dywersyfikujesz to właśnie tymi markami. Tak że jeśli jedna czy dwie z nich nie wypali, to masz jeszcze kilka innych w zanadrzu, które się bronią – i to jest właśnie twoja dywersyfikacja i twoje bezpieczeństwo.

Więc jeśli teraz wy tworzycie jakiś jeden konkretny, mały produkt, nie macie całej gamy produktów czy całego portfela marek produktowych, to stoicie przed tym wyborem: jeśli to będzie marka produktowa, to jak niszowa ona może być? Wtedy to jest ryzykowne i tak dalej. A teraz, jeśli tworzymy markę firmy, wasza firma ma wiele produktów, wiele usług, wiele linii biznesowych, to siłą rzeczy nie może to być tak niszowe jak marka produktowa. To będzie musiało być trochę rozszerzone, no bo te różne linie i produkty mają swoich różnych odbiorców i nie da się tego tak zawęzić. Nie da się też zrezygnować z niczego – da się oczywiście, ale ciężko jest z czegoś zrezygnować. Więc siłą rzeczy, jeśli to jest marka firmowa, to te porady o niszowaniu i zawężaniu będą miały mniejsze zastosowanie. To jest naturalne, że będzie większy opór ze strony biznesu czy w waszych myślach jako przedsiębiorców.

No więc właśnie – trzeba to po prostu wziąć pod uwagę, i jak słuchamy różnych porad czy przykładów, na poparcie pewnych tez czy sugestii, to bierzmy pod uwagę, czy to dotyczy marek produktowych czy firmowych. Bo jeśli mamy taki PKO BP, no to to jest bank. On ma całą gamę produktów i usług, więc on nie będzie mógł być niszowy. Ale to też nie jest zasada jeden do jednego, bo mamy taki Nest Bank w Polsce, który, moim zdaniem, jest bardzo – może nie niszowy – ale jednak zawężony mocno tylko do grupy przedsiębiorców. I wprost mówi o tym, że to jest bank przedsiębiorców i dla przedsiębiorców. Zawęzili sobie ten rynek, którym chcą się zająć, który chcą opanować. To jest ich nisza, bo inne banki aż tak bardzo się nie zawężają, więc w ten sposób działają. Polecam wam przy okazji w 33. odcinku rozmowę z Bartoszem Dzieńdzielem na temat rebrandingu Nest Banku, tego jak się zmienili właśnie, jak przeszli na pozycjonowanie jako bank tylko dla przedsiębiorców. Bardzo ciekawy przypadek, więc tam was odsyłam.

Po trzecie – najważniejsze tak naprawdę w tym całym odcinku jest to, czy marka, o której mówimy, dopiero startuje, czy już funkcjonuje od dłuższego czasu. Startująca marka powinna być wyrazista, powinna być wąsko pozycjonowana, czyli w jakiś sposób niszowa. Ja zawsze się śmieję z tych przykładów Apple czy Nike. Nie lubię przytaczania takich wielkich globalnych brandów w rozmowach o budowaniu marki, ale one jednak są największymi markami na świecie i warto się im przyglądać. Siłą rzeczy będziecie się odwoływać do ich przykładów, więc warto na to też spojrzeć. Czyli nie inspirować się tym, jak te marki wyglądają dzisiaj, tylko jak zaczynały, jak wyglądały, jak były budowane na etapie początkowym, na którym prawdopodobnie wy ze swoją marką, ze swoim biznesem możecie być. Jak tam spojrzymy, cofniemy się w czasie, to zobaczymy, że Nike zaczynało od tego, że to był producent butów dla biegaczy – tylko butów i tylko do biegania. Bardzo niszowa tak naprawdę marka, jeśli patrzymy na cały świat sportu, na to, jaką marką jest dzisiaj. Bo grupa odbiorców była ograniczona, a produkt był bardzo specyficzny w swojej budowie. Dzisiaj Nike ma wszystko dla wszystkich. Gdyby na starcie chcieli robić buty, ubrania, różne akcesoria dla wszystkich sportów, to po prostu by nie wydołali, nie podołali, nie byliby w stanie zrobić tego dobrze. A jeśli by to zrobili, to pewnie byłoby to przeciętne, bo nie da się, mając tak małe zasoby na początku, zbudować tak szerokiej i mocnej oferty. Apple też zaczynał od komputerów, dosyć specyficznych, dla pewnej konkretnej grupy osób, która miała w sobie ten bunt, taki kreatywny, przeciwko szarości i nudzie. Dzisiaj – czy tacy dalej są? Trudno powiedzieć. Powiedziałbym, że dziś to jest marka totalnie masowa. Jeśli spojrzymy na iPhone’a, to jest oczywiście produktem premium, ale wciąż masowym – mają go wszyscy. I zawsze mówię, że i jakaś znana celebrytka, i jakiś miliarder, biznesmen i studentka, która pracuje w kawiarni, i każdy inny dzieciak na ulicy, czy jakaś babcia, ma w ręku tego samego iPhone’a. Trudno kupić „lepszego” iPhone’a niż te, które są. Nawet jeśli masz kupę pieniędzy, to i tak kupisz ten sam telefon. Oczywiście, jest drogi dla zwykłych ludzi, ale masowo używany, i chyba dziś to jest jeden z najlepiej sprzedających się telefonów.

Więc to normalne, że marki ewoluują. Startują jako konkretne, niszowe, bardzo wyraziste, wąsko pozycjonowane, a potem siłą rzeczy rozszerzają swoją działalność, rozszerzają to, do kogo oferują swoje produkty i co im oferują, jaki charakter mają te produkty. One stają się coraz bardziej uniwersalne, jak papryczki jalapeño – i to jest naturalne. Ale jeśli startujesz, jeśli jesteś w jakiejś początkowej fazie budowania marki – nawet nie zawsze biznesu, ale właśnie marki – to warto ją zawężać. Na początku łatwiej przebić się przez ten szum, przez to wszystko, co się dzieje. Łatwiej jest się przebić z konkretnym, wyrazistym, mocnym charakterem.

Jeśli przychodzą do mnie rozwinięte biznesy, które funkcjonują już ileś lat, a takich jest w Polsce mnóstwo – funkcjonują lat 15, 20 – ale mają ten dług brandingowy, czyli nie budowały marki przez lata, nie inwestowały świadomie w jej rozwój, tylko po prostu goniły za sprzedażą, a teraz się budzą: „Może jednak warto”, to tam jest ogromny dylemat niszowania. Bo mamy dużą ofertę dla różnych firm i oczywiście, pod kątem biznesowym czy marketingowym, to może być problem. Może warto zmienić model biznesowy, okroić listę usług – w to nie wnikam, bo to już jest trochę inny aspekt. Mówimy dzisiaj o budowaniu marki. A nawet jeśli biznesowo to ma sens, bo działa i zarabia pieniądze, to nie da się takim firmom i takim właścicielom powiedzieć: „Słuchajcie, teraz musicie się zawęzić. Będziecie tylko dla wybranej grupy, będzie tylko o tym”. To jest bardzo, bardzo trudne. Jeśli ja tak uważam, mogą się z tym niektórzy nie zgodzić – jeśli jako marketer mówiłbym im: „Nie, marka musi być niszowa, bo tylko wtedy da się ją zbudować”, to to jest trochę takie, no nie wiem – może lenistwo, trochę marketingowe, może właśnie brak woli walki. Ja zawsze wychodzę z założenia: kurczę, spróbujmy to zrobić, nie idźmy w tę najłatwiejszą odpowiedź: „Musicie być marką niszową, musicie się bardzo zawęzić – dla kogo jesteście i o czym”. Tylko postarajmy się to ugryźć, znajdźmy pomysł na to, jak tę markę pozycjonować, nie tracąc tego, że ona prowadzi różną działalność w różnych charakterach. Oczywiście mamy tutaj pewne predyspozycje do tego, żeby wybrać jakąś grupę w komunikacji jako tę kluczową, także jej potrzeby. Te potrzeby konkretnej grupy odbiorców bierzemy pod uwagę najmocniej, bo ona dla nas jest najważniejsza, na przykład wizerunkowo. Więc to nie jest tak, że odcinamy tych wszystkich innych, tylko na niej się skupiamy. Tych niuansów tutaj jest sporo i dzisiaj tego nie rozwikłamy.

Ale faktycznie, jeśli marka już długo funkcjonuje, to trudniej jej będzie się zniszować i mieć taką bardzo wyrazistą komunikację i zakres, bo siłą rzeczy ona po prostu już działa dosyć masowo i trzeba wtedy wysilić się i znaleźć pomysł na to, jak marketingowo to ugryźć. Jeśli marka startuje, to możemy z tego skorzystać, z tej przewagi, że ona jeszcze nie jest tak, nie idzie tak szeroko albo jeszcze, na przykład, nie ruszyła, i my możemy zdecydować: dobra, idziemy tym wąskim kierunkiem, tą wąską ścieżką, na samym początku, i to nam pomoże po prostu przebić się przez ten gąszcz, przez tę dżunglę tego, co się na rynku dzieje.

Plus jest taki, że jeśli marka już funkcjonuje i firma już funkcjonuje i trochę jest znana, to jej też się więcej wybacza. Dlatego, że ona ma już zbudowaną, dużo lepiej niż marka startująca, świadomość tej marki w głowach klientów. Już ma dużo lepszą pozycję w tej świadomości, a to bardzo, bardzo dużo zmienia. Bo jeśli marka jest nowa, to żeby się zapisać w głowach klientów, w głowach odbiorców, w ich świadomości, musi być jakaś, musi być wyrazista i konkretna, bo nasz mózg musi jakoś to zaszufladkować. Nasz mózg musi tej marce coś przypisać, jakoś ją ułożyć, umieścić w strukturach pamięciowych. Więc im bardziej ona jest charakterystyczna i ma konkretną etykietę, którą można jej przykleić, tym łatwiej tę szufladkę znaleźć i nazwać, i zapisać się takiej marce w głowie klientów. Więc marki startujące dobrze, jeśli są niszowe. Ale plusem marki, która już funkcjonuje długo, która już istnieje, jest to, że ona już jakąś szufladkę w głowach klientów ma. Teraz łatwiej jest do tej szufladki coś dorzucić. Tak, i widzimy to, że marki, które są już bardziej znane, osiągnęły sukces, właśnie choćby zaczynając jako marka niszowa. Rozszerzanie przychodzi im dosyć łatwo, i dosyć naturalny sposób, bo ludzie już je znają, mają zbudowany poziom znajomości marki, poziom zaufania do tej marki, w jakiś sposób wiedzą mniej więcej, co ona robi, do czego ją przykleić. Teraz łatwiej jest nad tym nadpisywać nowe informacje w świadomości klientów. Jeśli marka jest zupełnie nowa, to natłok różnych informacji jest nie do ogarnięcia, i klient tego nie zapisze sobie, bo nie wie właściwie co, ani nie ma ochoty decydować o tym i jakoś za dużo o tym myśleć.

Więc zauważcie, że dzisiaj Tesla rozszerza się na przykład i wychodzi trochę z kategorii aut, i tworzy roboty humanoidalne, ale to nie jest tak daleko od tego, co myślimy o Tesli, o tej marce. To wciąż coś bardzo zaawansowanego technologicznie, i charakterem do niej pasuje. Auta Tesli są autonomiczne, w jakiejś części potrafią się same prowadzić. Roboty mają być całkowicie autonomiczne, więc tych linków jest tutaj sporo. Ta marka już jest kojarzona, już jest znana. Ma tę bazę, ten fundament, i teraz oni, korzystając z tego, nad tym nabudowują na przykład linię biznesową robotów. Gdyby startowali od zera i chcieli coś promować, to byłby problem, bo poznając taką markę, nie wiedzielibyśmy, to w sumie co wy robicie? Czym się zajmujecie? Samochodami czy robotami?. Dzisiaj nikt takich dylematów nie ma, bo on wie, czym oni się zajmują i może sobie te nowe informacje do tej szufladki po prostu nadpisać. Albo to, że nie wiem, mamy w Polsce Benefit Systems, taką firmę. Ostatnio czytałem ciekawy wywiad z jej właścicielem. Kultowa karta Multisport, którą pewnie wszyscy znamy jako dostęp do sieci siłowni, jako benefit pracowniczy. Tym zasłynęli tak naprawdę, tym zbudowali tę pozycję w naszej świadomości. Dzisiaj rozszerzają sobie tę listę benefitów i ofertę o zdrowie, o dostęp do lekarzy, do diagnostyki, o well-being, czyli nasze zdrowie psychiczne, dobre samopoczucie i to, jak się mamy czuć dobrze jako ludzie, po prostu jako benefit pracowniczy dostajemy to od swojego pracodawcy. Wchodzą też w tematy diety, na przykład pudełkowej, czy jakieś lunche. Mogą się rozszerzać, dlatego że już zbudowali jakąś pozycję i my już wiemy, kim oni są, wiemy co o nich myśleć. Więc to, że zaczynamy jako marka niszowa, a będziemy musieli się rozszerzać, nie jest groźnym scenariuszem dla nas, dlatego że jeśli uda nam się zbudować naszą pozycję w świadomości klientów jako marka niszowa, to po prostu łatwiej będzie nam to robić. Dlatego tak wiele firm tą drogą idzie i im się to udaje. Tylko właśnie trzeba sobie jasno powiedzieć, na jakim etapie rozwoju naszej marki jesteśmy i czego na tym etapie potrzebujemy, na co możemy sobie pozwolić, a na co jeszcze nie.

Scenariusze wychodzenia z niszy

Marka, która startuje, może być niszowa i to jest całkiem dobry pomysł. Ale jeszcze lepszym pomysłem jest to, aby mieć rozpisane, przemyślane scenariusze rozszerzenia tej marki, czyli scenariusze wychodzenia z niszy. Tutaj mamy znowu chyba dwa główne scenariusze, które możemy wziąć pod uwagę. Oczywiście jest ich pewnie więcej, ale te dwa, na które chciałbym zwrócić waszą uwagę, to są takie scenariusze, strategie wychodzenia z niszy tylko jedną nogą. Mamy w biznesie pivot strategiczny, znacie to pewnie. Startupy często robią pivot. Znacie też pewnie pivot z koszykówki, to zachowanie, kiedy trzymamy piłkę i możemy się obracać w dowolnym kierunku, tak długo jak chcemy, pod warunkiem, że nie oderwiemy jednej nogi od boiska. Tak samo dobrym pomysłem jest myślenie o wychodzeniu z niszy. Jeśli nisza może być zawężeniem do specyficznego produktu albo do specyficznej grupy odbiorców, to wychodzenie z tej niszy dobrze robić właśnie tylko w jednym z tych kierunków: docieramy do innych klientów, którzy mają takie same potrzeby, albo realizujemy inne potrzeby tych samych klientów. Inni klienci, którzy mają tę samą potrzebę, albo inne potrzeby tych samych klientów — to są te dwa nasze główne scenariusze wychodzenia z niszy, które warto wziąć pod uwagę i warto sobie przemyśleć. Czy nawet zaplanować, rozkładając sobie rozwój naszej marki na lata do przodu.

Inni klienci, którzy mają tę samą potrzebę, czyli szukamy grup klientów, którzy tak samo jak ci obecni, ci nasi niszowi, których mamy, docenią to, co możemy im zaoferować. To, co im oferujemy, docenią — tę wartość, którą im oferujemy. Wiele marek wyszło na przykład z jakiejś specjalizacji zawodowej — że były tylko dla jakiejś grupy zawodowej, a potem tak naprawdę rozszerzyły się, stały się marką masową, którą szerokie grupy klientów doceniają. Mamy dzisiaj modne marki, takie workwear, czyli takie jak Carhartt na przykład, które były tylko dla, nie wiem, pracowników fizycznych, a dzisiaj są modne w szerokim gronie. Więc to jest ten scenariusz, kiedy szukamy nowych klientów, innych klientów, którzy doceniają ten produkt, który już mamy, bo on spełnia tę potrzebę, którą do tej pory spełnialiśmy.

Chyba łatwiejszą i częściej wybieraną opcją jest ta opcja, kiedy realizujemy inne potrzeby tych samych klientów. Czyli grupa klientów zostaje ta sama, czasami właśnie wąska, taka niszowa, konkretna, ale zastanawiamy się nad tym, jakie jeszcze inne oni mają potrzeby i co jeszcze innego możemy dla nich zrobić, jakie produkty możemy im stworzyć, jakie linie biznesowe i tak dalej. Na przykład Dyson. Dyson zaczynał od odkurzaczy, dość drogich odkurzaczy, które spełniały potrzeby pewnej grupy osób i swoją innowacyjną technologią — tymi cyklonowymi silnikami czy cokolwiek tam jest — rozszerzają swoją markę poza odkurzacze. Mamy jakieś suszarki, mamy nawet oczyszczacze powietrza. Czyli grupa klientów jest wciąż ta sama — ci, którzy chcą produktu premium, którzy docenią czy wierzą w tę historię o wyjątkowości tych silników czy tych produktów, ale mają inne potrzeby, czyli na przykład suszenie włosów, czy oczyszczanie powietrza. To są wciąż elementy, które wykorzystują podobną technologię. Czyli Nike nie robi już na przykład butów tylko do biegania, ale również ciuchy, i to nie tylko dla biegaczy, ale dla wszystkich rodzajów sportu. Dyson wciąż jest wokół swojej technologii, i tak dalej, i tak dalej. Czyli mamy coś, co jest tą jedną nogą, którą marka się trzyma. Nie wyszliśmy całkowicie 360, tylko obróciliśmy się w pewnych kierunkach. Ale jest coś, jakiś ten rdzeń, wokół którego się obracamy, coś, co nas trzyma w miejscu, co powoduje, że to, co zbudowaliśmy, nie zatracamy tego całkowicie, tylko w jakiś sposób to utrzymujemy.

Więc planując rozszerzenie swojej niszowej marki z czasem, warto wziąć pod uwagę i rozpisać sobie te dwa scenariusze. Musimy je ocenić — który z nich będzie dla nas atrakcyjniejszy i łatwiejszy — czy będziemy chcieli wyjść z tymi samymi produktami do innych grup, czy będziemy chcieli stworzyć nowe produkty dla tej samej grupy. Bo siłą rzeczy z czasem możemy zrobić jedno i drugie, ale warto to robić w jakiejś kolejności. Czyli nie wszystko naraz, tylko w jakiejś kolejności tę markę rozwijać i rozszerzać, właśnie tak, żeby cały czas nie urwać tej nitki, która pilnuje tego, że ta tożsamość i jej pozycjonowanie nie jest zdeptane, nie jest zniszczone, tylko w jakiś sposób trwa, daje stabilizację i pomaga tej marce się rozwijać. Z czasem możesz stać się marką masową. Mamy mnóstwo przykładów na to, że tak się dzieje , ale startujemy z pozycji marki niszowej i w przemyślany sposób ją rozwijamy.

Amazon zaczynał od tego, że sprzedawał po prostu książki online. Dzisiaj sprzedaje online nie tylko książki, ale wszystkie inne rzeczy. To było rozszerzenie asortymentu. Ale dziś tak naprawdę mamy platformę medialną, telewizyjną — Prime. To jest powiązane oczywiście z dostawami, z abonamentem, ale jednak to jest coś zupełnie innego. Mają też cały ogromny Amazon Web Services, czyli chmurę, rozwiązania chmurowe dla biznesu, bardzo zaawansowane, które w ogóle są już o czymś innym, wciąż pod parasolem Amazona, dlatego że właśnie tak się rozszerzyli, że dzisiaj nie ma już mowy o żadnej niszy — są dominantem. I tego wam też życzę — żebyście doszli kiedyś, jeśli macie takie ambicje, i zbudowali taki masowy biznes. Ale właśnie zaczynając od marki niszowej, w przemyślany sposób ją rozwijając. To jest moja podpowiedź w tym odcinku. Ale może wcale nie jest to dla was dobry scenariusz. Może mimo tego, że będziecie mieli te scenariusze rozpisane, postanowicie zostać marką niszową, bo w jakiś sposób będzie to dla was działało.

Kiedy zostać w niszy?

Kiedy to jest dobry pomysł? Powiedzmy też o tym. Warto jest pozostać w swojej niszy i być marką niszową, gdy na przykład po pierwsze — wysoka marża jest ważniejsza niż duży wolumen sprzedaży. Jeśli macie ograniczone zasoby i z jakiegoś powodu wolicie sprzedawać coś drożej, ale w mniejszej ilości, niż w większej ilości, ale taniej, bo na przykład nie jesteście w stanie wytworzyć tylu produktów, czy nie jesteście w stanie obsłużyć tylu klientów, jeśli to są usługi, albo nie chcecie tego robić — to wtedy marka niszowa jest dobrym rozwiązaniem. Jeśli nie chcemy się skalować, nie chcemy zwiększać tej skali działalności, to gra o to, żeby marża była wyższa, żeby marka była niszowa, jest wciąż dobrą opcją. Czyli chcemy sprzedawać mniej, ale za większe pieniądze. Najczęściej wynika to właśnie z jakichś ograniczonych zasobów — czy ludzkich, czy czasu, czy funduszy po prostu, żeby rozbudować biznes do większego rozmiaru.

Po drugie — ważnym powodem, kiedy warto zostać w swojej niszy, jest to, gdy bardzo ważnym elementem waszej marki jest społeczność, która wokół niej się zbudowała. Jeśli społeczność ludzi jest ważnym elementem marki, która wokół tej marki jest, to wychodzenie ze swojej niszy i stawanie się coraz bardziej marką masową, rozszerzanie tych grup odbiorców będzie bardzo trudne, będzie ryzykowne, bo społeczność ludzi, żeby się trzymała, żeby była silna i mocna, i skuteczna dla nas biznesowo też, to musi wokół czegoś się skupiać, wokół jakiejś idei. Więc wychodząc z naszej niszy, rozszerzając grupę odbiorców, to się będzie zacierać. Ona będzie musiała być coraz bardziej uniwersalna. No i siłą rzeczy nie będzie już tak mocna. Więc możemy tę społeczność po prostu stracić, bo ci ludzie nie będą już czuli, że coś ich łączy, że są do siebie w jakiś sposób podobni. Tak samo nasze relacje jako marki z tymi klientami. Jeśli ważnym elementem naszej marki, naszego biznesu, jest bliska i fajna relacja z klientem, to wychodzenie ze swojej niszy, rozszerzanie marki, będzie temu trochę szkodzić. Bo znowu — będziemy się rozmywać, klienci będą różni, trudniej nam będzie złapać z nimi kontakt, dlatego, że z każdym trzeba rozmawiać inaczej itd., i tak dalej — siłą rzeczy te relacje mogą się po prostu zatracić. Więc jeśli społeczność, dobra relacja, bliska relacja z klientami jest ważną częścią waszego biznesu, to może jednak warto zastanowić się nad tym, żeby zostać w swojej niszy, i to wtedy będzie najlepszy scenariusz dla waszej marki.

Po trzecie — sytuacja, w której warto zostać w swojej niszy, to taka, kiedy nasza nisza rośnie. Kiedy obserwujemy trendy rynkowe, trendy konsumenckie i widzimy, że to, co jest naszą niszą, w jakiś sposób się rozwija, staje się coraz bardziej popularne i rośnie, i coraz więcej osób się w niej znajduje. No to ona siłą rzeczy przestaje być niszą, czyli staje się czymś popularnym i masowym. Jeśli my w niej zostaniemy, to wyrastamy razem z tą niszą, rośniemy razem z nią. Możemy być marką, która jest szeroka i masowa, nie dlatego, że wyszła ze swojej niszy, tylko dlatego, że ta nisza się rozwinęła. Więc jeśli obserwujemy takie tendencje, czy widzimy, że jest szansa na to, że nasza nisza się po prostu w bardzo mocny sposób rozwinie — to dobrym pomysłem jest zostać w niej. Oczywiście tutaj nigdy nie ma pewności, bo my te trendy obserwujemy i możemy przewidywać, że nisza będzie rosła i będzie coraz bardziej popularnym aspektem życia klientów, ale pewności nigdy nie ma. Ale jednak jest to powód, żeby pomyśleć o tym, żeby się nie rozmywać i z niej nie wychodzić. Bo kiedy widzimy, że ona może urosnąć, to nasz biznes też dzięki temu będzie mógł się rozwijać.

Po czwarte — niezły powód, aby dalej zostać marką niszową, to sytuacja, w której my jako właściciele, założyciele mamy ambicję, żeby stworzyć na przykład nową kategorię. Niektórzy przedsiębiorcy — wielu z nich to wizjonerzy — chcą, mają ambicję, żeby zrobić coś, czego nie było, żeby stworzyć coś przełomowego, wyznaczać trendy. W marketingu mamy 22 niezmienne prawa, i prawo kategorii mówi o tym, że jeśli nie możesz być pierwszy w swojej kategorii, to stwórz nową kategorię. Wielu przedsiębiorców wybiera tę drogę. Więc jeśli mamy takie ambicje, że chcemy tworzyć coś nowego, co będzie rosło, będzie coraz bardziej popularne, to wtedy możemy wybrać niszę i w niej trwać — i tak naprawdę właśnie razem z rozwojem tej niszy, tylko że nie samoistnym, niezależnym od nas, tylko takim, który my wypromujemy i stworzymy, ta nisza stanie się czymś bardzo popularnym, a nasz biznes będzie mógł dzięki temu się powiększać. To jest też dobry argument. Warto po prostu to wziąć pod uwagę w tych naszych rozmowach i dywagacjach: jak niszowa powinna być marka, którą budujecie. Oczywiście ten scenariusz, o którym tutaj mówię, jest dosyć ambitny i trudny, będzie kosztowny i bardzo ryzykowny, ale jeśli macie takie ambicje, to oczywiście do tego zachęcam. To też jest niezły pomysł.

Podsumowanie

Podsumujmy to w jakiś sposób. Nisza, niszowa marka — czy to dobry pomysł? Tak, to dobry pomysł, jeśli jesteś marką, która startuje, dopiero się rozwija, która jeszcze nie osiągnęła dużej skali działalności. Nisza, bo będzie ci łatwiej, będzie łatwiej promować markę i budować marketing. Ale warto od początku, budując markę niszową, brać pod uwagę to, jaki możemy mieć scenariusz wychodzenia z tej niszy. Biorąc pod uwagę to, że warto robić to jedną nogą, czyli wychodzić w kierunku nowych klientów, którzy mają tę samą potrzebę, albo realizować inne potrzeby tych samych klientów. Musimy ten scenariusz wychodzenia z niszy sobie rozpisać, bo możemy tego po prostu potrzebować. Bo nisza utrudnia skalowanie i rozwój biznesu, bo nisza utrudnia dywersyfikację, a dywersyfikacja jest jakimś zabezpieczeniem biznesowym, czymś, co buduje bezpieczeństwo biznesu. Albo też możemy po prostu ściągnąć uwagę dużych konkurentów, którzy mogą nas w tej naszej niszy, która była naszą siłą, po prostu pokonać. Więc warto mieć te scenariusze wychodzenia z niszy.

Ale może się zdarzyć, że nisza to jest to rozwiązanie, które dla nas będzie tak dobre, że będziemy chcieli w niej pozostać. Bo na przykład wyższa marża dla nas jest ważniejsza niż większy wolumen sprzedaży. Bo na przykład społeczność, która wokół tej marki powstała, jest bardzo ważnym elementem, a wychodzenie z niszy może tę społeczność zniszczyć. Bo nasza nisza, którą wybraliśmy, rośnie samoistnie i będzie coraz większa, więc siłą rzeczy my będziemy razem z nią rosnąć biznesowo. Albo mamy ambicję, żeby stworzyć coś, czego nie ma — stworzyć nową kategorię, i wtedy musimy wybrać jakąś niszę, jakąś niszową kategorię, którą będziemy mogli wypromować i rozwijać, a razem z nią rozwijać swoją markę. I tego wszystkiego wam bardzo życzę, bo każdy z tych scenariuszy i możliwości ma swoje plusy i minusy.

Mam nadzieję, że tym odcinkiem pomogłem wam trochę lepiej odpowiedzieć sobie na to pytanie czy te wątpliwości, które gdzieś tam macie w głowach, czy mogą się pojawić w przyszłości. Książka, którą chciałem wam polecić, jest związana z podejmowaniem decyzji. To książka

Decyduj braci Heath. Jestem bardzo fanem ich książek. Ta nie jest może najlepszą z tych, które przeczytałem, ale to wciąż nie jest zła informacja, bo po prostu wysoko stawiam im poprzeczkę. To wciąż całkiem niezła książka, która mówi o tym, jak podejmować lepsze decyzje. Nie chcę wam zdradzać zbyt wielu szczegółów i was zanudzać, ale oni zawsze mają jakiś model, jakiś akronim, który rozwijają w konkretne porady czy kroki, jak to osiągać. Kilka z tych rzeczy, które chciałem w tym odcinku wam pomóc zrozumieć w podejmowaniu decyzji — to jest na przykład rozszerzanie listy opcji, czyli pokazywanie różnych możliwości. I ten odcinek był po to, żeby pokazać wam różne możliwości, czy marka niszowa to dobry czy zły pomysł, kiedy to jest dobry pomysł, kiedy to jest zły — i co można z tym zrobić. W poradach braci Heath jest też to, żeby zabezpieczyć się na wypadek złej decyzji, czyli właśnie mieć rozpisane scenariusze wychodzenia z niszy czy wybory, co zrobić, jeśli to nie wyjdzie. O tym też wam dzisiaj trochę chciałem powiedzieć. Generalnie polecam wam dobre przemyślenie tego, czy wasza marka powinna być niszowa, czy nie. Polecam wam książkę

Decyduj braci Heath. Myślę, że to jest dobre uzupełnienie tego dzisiejszego odcinka, jeśli przed takimi decyzjami staniecie. A jeśli nawet nie, to i tak wam tę książkę polecam, bo na pewno mnóstwo decyzji w waszym prywatnym i zawodowym życiu się pojawia. Więc taka umiejętność podejmowania lepszych decyzji na pewno jest bardzo cenna.

Pięknie wam dziękuję za to, że tego odcinka wysłuchaliście. Jak widzicie, może jeśli słuchaliście poprzednich czy oglądaliście poprzednie — mówię teraz do tych osób, które to oglądają na YouTubie — dawno nie było odcinków. Przeniosłem się, trochę zmieniłem biuro, eksperymentuję z tym, jak tutaj to ustawić. Może w końcu będą odcinki w kolorze. Może moim skromnym iPhonikiem uda mi się to nagrać tak, żeby to miało kolor, a nie — jak do tej pory — było takie czarno-białe. Więc w sumie teraz, jak to nagrywam, to jeszcze nie wiem, jak to zmontuję, ale wy już pewnie wiecie, oglądając. Dajcie swoje komentarze, czy jest lepiej, czy gorzej, w którą stronę z tym wszystkim iść. Jestem bardzo, bardzo ciekaw waszego feedbacku. Kończąc te prośby i prywaty — mam nadzieję, że wrócę do bardziej regularnego nagrywania. Trzymajcie mnie za słowo. Jeśli nie, to mi przypominajcie i wypominajcie, że to obiecałem. Pięknie dziękuję za wasz czas, za to, że mnie wysłuchaliście. Mam nadzieję, że coś się z tego przyda. Do usłyszenia i zobaczenia, i/lub zobaczenia w kolejnym odcinku podcastu

Markotwórstwo według Brandoholika. Cześć, nazywam się Maciek Sznitowski, jestem strategiem komunikacji marki. Na stronie brandoholik.pl znajdziesz więcej merytorycznych treści oraz informacji o możliwościach współpracy. Wejdź i sprawdź, w jaki sposób mogę pomóc twojej firmie

Nazywam się Maciek Sznitowski, jestem Brandoholikiem.

Układam marki w spójną historię, bo spójna marka lepiej zapisuje się w pamięci klientów i szybciej zdobywa ich zaufanie.

Co o tym myślisz? Napisz

Zapisując się, wyrażasz zgodę na otrzymywanie ode mnie wiadomości. Nie spamuję! Przeczytaj, jak przetwarzam Twoje dane w Polityce prywatności.